@ !  Bookmark and Share 

INNE SZUFLADY :::LWOWSKA:::PODRÓŻE:::FOTO:::ŚREDNIOWIECZE:::AUTOR!:::STARE:::PRYWATNE:::© 


<<   wstecz | dalej >>
HISTORIA JANA N.


>     GŁÓWNA STRONA NEPOMUKÓW

  Posłuchaj: RYBA Jakub Jan: Chvalozpev ke
sv. Janu Nepomuckemu (1803)
- Patrone nas

W historii tej fascynujące jest wszystko. Kwestionowane bywało samo istnienie tej postaci, ale możliwa jest również jej dwoistość. Z czasem dodawano kolejne warstwy legendy i z trudem można dostrzec zza niej żywego człowieka

Joh[an]nes olim Welflini de Pomuk

- jak podpisywał się na oficjalnych dokumentach - urodził się w miejscowości Pomuk koło Pilzna między 1340 a 1350 rokiem, jako syn prawnika (sędziego) pochodzenia niemieckiego o nazwisku Welflin vel Wölflin. Rodzice Jana byli już starsi wiekiem, stąd późniejsze wzmianki o cudownym uleczeniu niepłodności matki. Później dodano również wątek o dziecięcej chorobie Jana, uleczonej na skutek pielgrzymki matki do cysterskiego sanktuarium maryjnego w Boleslavi. Miejscowość ta pojawia się w legendzie Jana N. również później - na kilka dni przed uwięzieniem i śmiercią miał on udać się tam z pielgrzymką.

Wiadomo, że Jan jak na swoje czasy był człowiekiem dość wysokim. Miał 169 cm wzrostu i krępą postawę, twarz podłużną z drobnym uzębieniem, czoło wysokie z wyraźnie zaznaczonymi guzami czołowymi

Po raz pierwszy imię Jana pojawia się w dokumentach w roku 1369, kiedy to został pisarzem arcybiskupa Jana Očko z Vlašimi. W 1370 roku, po kilku latach nauki w szkole klasztornej, złożył śluby zakonne u augustianów, co zaznaczano tonsurą wygoloną na czubku głowy. W 1377 roku został, z cesarskiego nadania, oficjałem (notariuszem) sądu arcybiskupiego przy kurii praskiej, a wiec urzędu, który wykonywał władzę sądowniczą arcybiskupa. Po otrzymaniu święceń kapłańskich (około 1380 roku, podawana czasem data 1372 jest niewiarygodna) Jan z Jenšteina mianował młodego księdza altarystą Kaplicy Vlašimskiej pod wezwaniem Św. Erharda i Otylii w praskiej katedrze Św. Wita. Zbiegiem okoliczności przed tą właśnie kaplicą do dziś stoi grobowiec Jana z Pomuka. Rok ten to największe nasilenie epidemii Czarnej Śmierci w Czechach, w samej Pradze zmarło 179 proboszczów i altarystów, a wśród nich proboszcz u św. Galla (czyli Gawła) w Pradze; Jan został mianowany jego następcą. Zabrał się energicznie do pracy, czego dowodem jest obszerny i skrupulatny inwentarz majątku parafii. Spis ten zawiera też kapę uszytą na zlecenie nowego proboszcza: „pluwiał złoty, mający na zielonym polu tarczę z wizerunkami Jezusa modlącego się na Górze Oliwnej, świeżo uszyty na koszt Jana, wyżej wymienionego proboszcza”. Wkrótce powierzył jednak obowiązki proboszcza zastępcy, a sam rozpoczął  studia prawnicze na uniwersytecie praskim (1381, tytuł bakałarza) i padewskim (1382-7, tytuł doktora prawa kanonicznego. Co ciekawe z Padwą łączy się wątek Języka - zachowanie w stanie nienaruszonym relikwii języka dotyczy tak Jana, jak i Antoniego Padewskiego) - najlepszych wtedy uczelniach tej części Europy. Miał zapewne jakieś zalety towarzyskie i poparcie swego wpływowego biskupa, skoro został wybrany rektorem studentów zaalpejskich (transmontana). W czasie studiów praskich miał też być kaznodzieją kupców niemieckich - stąd wniosek, że swobodnie władał niemieckim Wątpliwe jest natomiast, aby mówił po czesku. Otrzymał tytuł doktora prawa kościelnego. W 1389 został wikariuszem praskim. Wcześniej jednak został kanonikiem przy kościele śś. Piotra i Pawła w Wyszehradzie. W 1390 św. Jan zrezygnował z probostwa w parafii św. Galla, a objął arcydiakonat w Žatcy, czyli Saaz. W 1392 r. stał się kanonikiem kapituły katedralnej w Pradze i kaznodzieją tejże katedry. Jako "młody zdolny" szybko awansował i wkrótce był już wikariuszem generalnym arcybiskupa Pragi Jana z Jenzenstein (Jenšteina) i osobistym spowiednikiem królowej Zofii (wg kroniki Austriaka Tomasza Ebendorfera z ok. roku 1450, o ile ten wątek nie jest późniejszym połączeniem z losami innej osoby - patrz niżej). Szeroko rozchodziła się jego sława jako kaznodziei. Według niepotwierdzonych źródeł w roku 1380 król Wacław IV zaprosił go do wygłoszenie serii kazań adwentowych w kościele zamkowym, a nawet podobno mianował go królewskim jałmużnikiem. Powodziło mu się nieźle, wybudował (kupił?) nawet dom do spółki z Janem, pisarzem katedralnym dworu biskupiego i pożyczał pieniądze osobom świeckim i duchownym. Jednym słowem - zrobił karierę, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę jego skromne pochodzenie z urzędniczej rodziny z małego miasteczka Pomuk.


 

Miejscowość Pomuk

doczekała się swojego przedmieścia, zwanego przez okoliczną ludność Nepomukiem - dla odróżnienia od macierzystego miasteczka. Zobacz więcej na ten temat (>>). Tu znowu wtrącenie - źródłem tej nazwy jest być może czeskie słowo oznaczające milczenie, a ono miało decydujący wpływ na życie (czy może tylko legendę) Jana N. Pomuk należał do tutejszego królewskiego opactwa cystersów, więc Jan z urodzenia był poddanym królewskim. To, jak również nieszlacheckie pochodzenie, różniły go od dwóch pozostałych uwięzionych (patrz niżej), i mogło być przyczyną wyjątkowo brutalnego traktowania przez siepaczy króla.

Zobacz strony miasta Nepomuk. Znajdziesz tam historię Św. Jana, opis kościoła jego imienia wybudowanego w roku 1643 na miejscu domu rodzinnego przyszłego Świętego i galerię zebranych z całej okolicy figur nepomuckich. Miasto jest sympatyczne ze swym pochyłym rynkiem, a wizerunki Jana N. spotyka się tutaj co chwilę (zobacz je na stronie Nepomuków Czeskich >>).


 

Król i biskup

Wacław IV z dynastii luksemburskiej, panujący wtedy w Czechach  (ur. 1361, koronowany na cesarza 1378, detronizowany 1400, król Czech do śmierci w 1419), mąż Zofii, nie był wzorem łagodnego władcy.

Barbara W. Tuchman w swej książce "Odległe zwierciadło, czyli rozlicznymi plagami nękane XIV stulecie" ("A Distant Mirror. The Calamitous 14th Century" 1978, "Książnica" 1993) tak opisuje sylwetkę króla Wacława:

str.461-62: "Ludzie mu bliscy określali go jako przystojnego i obyczajnego, natomiast w kronikach ukazuje się zazwyczaj jako 'dziki', szalejący po nocach z nieobyczajnymi przyjaciółmi, włamujący się do mieszczańskich domów, by gwałcić ich żony, zamykający własną małżonkę w domu publicznym, przypiekający ogniem swego kucharza, który podał mu przypalone mięso. Według tychże kronik spłodził go łatacz starego obuwia, urodził się brzydki i zdeformowany, matka rodząc go zmarła, przy chrzcie nasikał do święconej wody, a jako dwuletni chłopiec podczas własnej koronacji poplamił ołtarz, gdyż nadmiernie się pocił. (...) Mimo że w Niemczech upijanie się do nieprzytomności przez mężczyzn było rzeczą normalną, to jednak Wacław był alkoholikiem nałogowym, co zostało udowodnione. (...) Za jego panowania, w roku 1389, doszło do głośnego pogromu, kiedy to ksiądz prowadzący w Niedzielę Wielkanocną procesję przez getto żydowskie w Pradze został trafiony kamieniem, które rzuciło żydowskie dziecko; mieszczanie odpowiedzieli na to wymordowaniem 3000 członków gminy żydowskiej. Gdy ci, co się uratowali, dochodzili u króla sprawiedliwości, Wacław oświadczył, że Żydzi zasłużyli na karę, i ukarał pozostałych przy życiu, nie zaś prześladowców."

Jan z Jenšteina był początkowo godnym towarzyszem lekkomyślnego i nieobliczalnego króla Wacława. Korzystał z bogactwa bez skrupułów i w pełni doceniał rozkosze tego świata. Jednak szalejąca wówczas w Europie zaraza zmieniła jego postępowanie. Dotychczas lekkomyślny Jan z Jenšteina zaczął wieść życie ascety, a poza tym przestał popierać politykę króla, zwłaszcza gdy ta zmierzała do ograniczenia praw Kościoła. Pojawiało się coraz więcej zatargów, jak na przykład spór o klątwę rzuconą na urzędnika królewskiego za ukaranie śmiercią dwóch awanturujących się praskich studentów, a więc osób duchownych. Cały konflikt króla z arcybiskupem jest też częścią wielkiego europejskiego sporu o inwestyturę. Wiernym wykonawcą poleceń Jana z Jenšteina był Jan Nepomucen.

Tymczasem Wacław IV postanowił utworzyć nowe biskupstwo kosztem arcybiskupstwa praskiego. Nadarzyła się okazja, gdy umierał opat benedyktyńskiego klasztoru w Kladrubach i tam postanowił osadzić upatrzonego przez siebie biskupa, zamieniając opactwo na biskupstwo. Zakonnicy, dowiedziawszy się wcześniej o tym zamiarze, wybrali w miejsce zmarłego opata Rocka nowego, Odilona. Jan Nepomucen, jako wikariusz generalny, 10 marca 1393 roku  w imieniu arcybiskupa Jana z Jenšteina zatwierdził nowego opata. Obłożony klątwą został wicekanclerz królewski za publiczne bluźnierstwa i szydzenie z wiary świętej. Król w wielkim wybuchu gniewu chciał aresztować biskupa wraz z całą kapituła, a nawet go zgładzić. Biskup musiał ratować się ucieczką, chroniąc się w zamku w Rudnicach. Wtedy król Wacław wymyślił niecny podstęp: zaproponował biskupowi koniec wojny i zawarcie pokoju. Gdy biskup z kapitułą przybył na dwór królewski w Pradze, król kazał aresztować Jana Nepomucena i prałata Mikołaja Pruchnika. Arcybiskup natomiast zbiegł osłaniany przez dworzan, szukając poparcia aż w Rzymie.


 

 

 

 

Tortury, śmierć i utopienie

Król, podejrzewając, że jego druga żona (Królowa Zofia, córka Jana, księcia bawarskiego) nie jest z nim całkiem szczera w wielu sprawach postanowił zmusić do mówienia jej spowiedników. Kazał pojmać trzech duchownych bliskich królowej Zofii i torturami próbował wydrzeć z nich tajemnice. Istnieje nawet wersja mówiąca o osobistym udziale króla w torturach. Stosowano tzw. "słupek", czyli torturę znaną z "Potopu", kiedy to Kmicic i Kuklinowski wzajemnie przypalali sobie boki pochodniami. Dokonana współcześnie obdukcja (1973) wykazała, że wypalone dziury sięgały aż do jamy brzusznej, a ponadto że specjalistycznymi przyrządami zmiażdżono Janowi palce u rąk i nóg oraz zgnieciono pięty. Uderzenia w głowę spowodowały złamanie części twarzowej czaszki, całkowite odłamanie górnej szczęki oraz złamanie lewego łuku licowego. Kaci piłą potraktowali biodro Jana. śmierć nastąpiła na skutek wylewu krwi do czaszki.

Dwu aresztowanych nich uwolniono, trzeciego, a był nim właśnie Jan, utopiono w Wełtawie zrzucając ze słynnego mostu Karola (>>). Było to wieczorem (hora noctis quasi tertia, czyli między godziną 20 a 21) 20 marca roku 1393, choć data ta nie jest pewna. Inna często spotykana data - rok 1383 - to pomyłka XV-wiecznego kopisty, która miała poważne konskwencje. Tak więc - wbrew legendzie - Nepomucena nie utopiono, gdyż ciało zrzucone do rzeki było już martwe.

Ta wersja zdarzeń została przyjęta za obowiązującą przez późniejszych XV-wiecznych hagiografów (kronika Austriaka Tomasza Ebendorfera z Haselbach z około roku 1450). Według Ebendorfera Święty był przymuszany przez króla do ujawnienia grzechów swojej żony, której Jan był spowiednikiem. Podobnie napisał kanonik Paweł Żydek w swoim dziele Spravovna, wydanym w 1477 roku. Najpewniej jednak Wacław IV, heretyk i zwolennik Husytów, dążył do konfrontacji z arcybiskupem Janem Jenšteinem i śmierć Jana była jednym z epizodów tej walki gigantów. Śmierć w obronie tajemnicy spowiedzi była jednak wymarzonym tematem propagandowym dla Kontrreformacji i tak Św. Jan został męczennikiem. Biskupa oczywiście uwolniono...

Według rzadko spotykanej wersji bezpośrednią przyczyną uwięzienia Jana było jego wstawienie się za królewskim kucharzem, którego Wacław skazał na upieczenie na rożnie za karę za podanie twardego kapłona.

Na stronie 462 cytowanej już książki Barbary W. Tuchman  "Odległe zwierciadło" znajdujemy jeszcze inną wersję dramatycznych wydarzeń: "Słynny spór, zakończony bowiem kanonizowaniem jego ofiary, miał Wacław z Kościołem. Przyczyna tkwiła w walce, jaką władza doczesna stale toczyła z władzą duchowną. Wrogość osiągnęła szczyt w roku 1393, gdy arcybiskup Pragi nakazał swemu generalnemu wikariuszowi, Janowi z Pomuk (znanemu później jako Jan Nepomucen), zatwierdzić wybór pewnego opata wybranego przez zakonników, gdy tymczasem król wolał innego kandydata. Wacław, opanowany wściekłością, kazał wrzucić do więzienia arcybiskupa, generalnego wikariusza i jeszcze dwóch innych dostojników kościelnych; później, już po zwolnieniu arcybiskupa, torturował pozostałych, by wydobyć zeznanie co do wrogich zamiarów hierarchii kościelnej wobec niego. Wedle relacji kronikarskich rozjuszony ich milczeniem król, własnoręcznie przykładał pochodnię do stóp ofiar. Przeraził się jednak tego, co uczynił, i oświadczył, że oszczędzi im życie w zamian za złożoną pod przysięgą obietnicę, iż nigdy nie wspomną o torturach. Gdy okazało się, że wikariusz jest już za słaby, by złożyć podpis pod tekstem przysięgi, Wacław dla zniszczenia dowodów kazał mu związać ręce i nogi i zrzucić z mostu do Wełtawy, gdzie też Jan się utopił. Jan z Pomuk został później kanonizowany jako męczennik i uważa się go za patrona wszystkich mostów."


 

 

Tajemnica: jedna czy dwie osoby?

W historii Jana Nepomucena jest fascynująco dużo zagadek. Na przełomie XIX i XX wieku na fali demaskatorskich zapędów twierdzono nawet, że postać przyszłego świętego została w całości wymyślona. Któryś z praskich rzeźników dostarczał co roku język krowi i to on był obiektem modłów 16 maja. Nie wiadomo, czy jego życiorys nie jest kompilacją dwóch różnych, a wątki łączą się i mieszają ze sobą i z legendą w sposób wysoce niejasny. Czy duchowny spowiadający królową to ta sama osoba co pielgrzymująca do Boleslavi? Która z nich (o ile są rozłączne) została utopiona? Co wspólnego ma zaufany arcybiskupa ze spowiednikiem? I który z nich pochowany jest na Hradczanach? Jeśli nie była to jedna osoba, to cała sprawa staje się jeszcze ciekawsza.
 


 

 

<<   wstecz | dalej >> 


  Źródła>>
^