@ !  Bookmark and Share 

INNE SZUFLADY :::LWOWSKA:::PODRÓŻE:::FOTO:::ŚREDNIOWIECZE:::AUTOR!:::STARE:::PRYWATNE:::© 


<<   wstecz | dalej >>
Twórczość Nepomucka różnej proweniencji


>     GŁÓWNA STRONA NEPOMUKÓW

  hit: oryginalny czeski hymn do Jana Nepomucena wraz z tłumaczeniem

Posłuchaj:

 

Orkiestra p.w. Świętego Mikołaja:
Koło Jana, koło Jana...

THURI Frantisek Xaver - Cantata honorem sancti Joani Nepomuceni (1959):
- prolog
- coro I
- recitativo/aria
- coro II
- aria soprano
- choral
- aria basso
LINEK Jiri Ignac (1725-91)
- Zvony + Korunovacni intrady
- Jdete na hrad prazsky (duet)
- Kvitecku majovy (duet)
- Sem Cechove pospeste (duet)

SEGER Josef FN (1716-82)
- Fuga in A
- Toccata in D

RYBA Jakub Jan  Chvalozpev ke sv Janu Nepomuckemu  (1803):
- Velebtez Boha
- Jenom ctnost
- Vypros milost
- Patrone nas

^
Przysłowia:
  • Jak się Św. Jan rozczuli a Matka Boska Go nie utuli, to będzie płakał do Św. Urszuli (czyli całe lato - uwaga: to przysłowie wiązane jest tez ze Św. Janem Chrzcicielem)
  • Na Jana Nepomucena wiadoma już zboża cena

 


Śpiewnik:

Gra komputerowa:
  • Shadows on the Vatican Act I. (data premiery: 12 lutego 2012, producent: 10th Art Studio, wydawca w Polsce: IQ Publishing, data wydania polskiego: 17 października 2014): zakładką w książce grającą role w tej grze jest obrazek z wizerunkiem Jana N. w kapłańskim stroju, unoszącym się w nurtach Wełtawy oraz 5 gwiazd wokół głowy. W tle Most Karola oraz Praga. Jeden z trzech unoszących się nad nim aniołków trzyma gałązkę palmy (nad: G.S.)


Listy:

^
Pieśń do Świętego Jana Nepomucena

Jan Zahradnicek
"Svaty Jan Nepomucky w karouhve" (Praha 1940)

Dwie modlitwy do Świętego Jana Nepomucena

Ker hotel ...

Ciebie chwalimy, wiekuisty Panie,
Który nam pomoc dajesz w świętym Janie.
On opiekunem całej czeskiej ziemi
I Polska też go swym patronem mieni!

Kruszyłeś, Święty, grzesznych swym kazaniem,
I utwierdzałeś cnót swych przykładem.
Za toś był skazan na rozliczne męki,
Któreś niewinnie znosił z króla ręki.

Spraw, byśmy cnoty Twe naśladowali,
I odtąd się już złego wystrzegali.
Niechaj doznajem opieki od Ciebie,
Byśmy wychwalać mogli Boga w niebie.

Twego języka rubin gorący
Z legowiska robaków podjęty
Z boskiej otchłani śmierci jak słońce
Pyłem śmierci nie tknięty.
Módl się za nami święty Janie,
Rybom na żer rzucony w muł rzeczny!
Pomyje, co ścigają w wodnym nurcie
Wszystkich topielców, których rzeka niesie,
Strzępy zalane krwią w czasie morderstwa
Cała zgnilizna, którą tu się płucze,
Wszystko znajduje w Tobie spowiednika.
 

Boże, któryś przez mężnie błogosławionego Jana zachowanie tajemnicy sakramentalnej nową koroną męczeńską Kościół twój przyozdobił, daj nam za jego wstawieniem się i przykładem,  język strzec pilnie i raczej wszelkie ponieść w ten życiu przykrości, aniżeli duszy naszej przez wstrzemięźliwość w mowie przynieść szkodę.

Boże, któryś świętego Jana mężnem zachowaniem tajemnicy Sakramentalnej, Kościół Twój nową koroną męczeńską przyozdobić raczył, daj nam za jego wstawieniem i przykładem, język strzeż pilnie i raczej wszelkie ponieść w tem życiu przykrości, aniżeli duszy naszej przez niewstrzemięźliwość w mowie przynieść szkodę. Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który żyje i króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

Ker hotel ni povedati,
kdo je kraljico fuk,
je moral Janez Nepomuk
kar hitro v vodo smuk.
Zakaj je moral Nepomuk
v vodo smuk?
Ker ni povedat hotel,
kdo je kraljico fuk.

Nowiny.Rybnik.pl, komentarz Eterno Vagabundo do "Tropem relikwii Nepomuka"
2012-06-10

Pieśń Nepomucka
XIX wiek, Pomorze Gdańskie (Godziszewo)

ks. Jan Twardowski
Do Patrona Dobrej Sławy (1959)

Elżbieta Polanowska
"U stóp Świętego Jana Nepomucena w Zerwanej" (19 maja 2016)

Jakaż jest da nas nauka,
z przykładu świętego Nepomuka.
Od świętego Nepomuka,
Taka dla nas jest nauka,
Że sekrety powierzone,
Po grób muszą być strzeżone.
Tajemnice zawsze były
Kanwą niecodziennej siły,
Której złamać nie umiała
Nawet wrogich sił nawała.
Zatem siła nasza leży,
Nie w tajemnic ujawnieniu.
Lecz postrzegać ją należy,
W serca głębi utajeniu.
Są też takie sprawy w życiu,
Które z wstydem ktoś nam zwierzy.
I dlatego je w ukryciu
Trzymać, aż po grób, należy.

Ubogich ratujesz,
za nich orędujesz u Boga.
Wnet pomagasz każdemu.
Jak i mnie samemu,
kiedy trwoga.
O niedzisiejszy święty mój
w litaniach nie wzywany -
przed złym rozgłosem stale broń — Patronie Dobrej Sławy.
Bo czy niepamięć ludzkich serc
czy bramy triumfalne —
jednako czeka na rias kąt
gdzie wszystkie groby czarne.
Chroń mnie od wielkich hucznych bitw męczeństwa — i więzienia —
śmierć dla Chrystusa ześlij mi
najprostszą, z przemęczenia.
O niedzisiejszy święty mój
wzgardzony, zapomniany —
podaj mi rękę w taką śmierć —
Patronie Dobrej Sławy.
Jak to dobrze w życiu takie miejsce znaleźć
gdzie można odpocząć
od ciągłego biegu;
gdzie nie trzeba wiecznie wychwalać swych zalet,
trwać w stałym wyścigu,
wyprzedzać w szeregu.
Tutaj na każdego dobry spłynie spokój,
gdy chociaż na chwilę
w zadumanej ciszy
we wnętrzu kaplicy przyklęknie gdzieś z boku,
o troskach opowie.
Święty Jan usłyszy!
On, Jan Nepomucen, wielki praski święty
na bezdrożach życia
i w zalewie zdarzeń
strzeże przed powodzią, chroni łan niezżęty,
o czystości ducha
wciąż pozwala marzyć.
Święty Janie Nepomucki...
("Wianek ku czci..." 1899)
Witaj Janie z Bolesława...
(kompilacja różnych wersji, w tym "Książka do nabożeństw dla wszystkich katolików"
Gniezno 1864)
Święty Janie Nepomucki
Tyś jest patron sławy ludzkiej
Pomóż, pomóż w tej niedoli
Boć mnie serce bardzo boli

Święty praski męczenników
Boga wiary miłośniku
Podaj rękę ku pomocy
Bom strapiony we dnie w nocy

Ciebie gwiazdy rozsławiły
Gdy w Mołdawie zaświeciły
Jaśniej Ciebie pokazały
Boś był godzien takiej chwały

Tyś obrońcą wiary świętej
W cudach Bożych niepojętej
Broń żywota, broń i sławy
Bądź pomocą świętej sprawy

Tyś poświęcił spowiednice
Gdyś zamilczał tajemnice
Uproś i nam zamilczenie
Kędy sława ludzka ginie

Świętobliwy kanoniku
Bogu wierny spowiedniku
Rozgrzesz wierne serce moje
Niech wysławiam sławę Twoję

Twoja sława z grobu słynie
Kto Cię uczci, ten nie zginie
Ja do Ciebie ręce wznoszę
Bym nie zginął, o to proszę

Ty już w niebiesiech panujesz
Z Jezusem w chwale królujesz
Usłysz prośby i skutecznie
Broń od hańby tu i wiecznie

Amen! Janie Nepomucki
Tyś jest patron sławy ludzkiej
Nie daj, nie daj nam zginąć
Racz nas swym płaszczem obwinąć. Amen.

Witaj Janie z Bolesława!
Masz się stawić przed Wacława
Bo król tak rozkazuje
Iż ciebie potrzebuje

Czemuż tak rozkaz surowy?
Jestem na wszystko gotowy
Wiem jaka to nowina
Śmierci mojej godzina

Pyta się król Jana śmiele
Co mu królowa w kościele
Do ucha powiadała
Z czego się spowiadała

Wolę wszystkie męki znosić
Niż jedno słowo ogłosić
Większy rozkaz od Boga
Niż twa, królu powaga

Niech przybędzie prędko kat
I obnaży ciało z szat
Palcie go pochodniami
I smolnymi świecami

Już dekret nieodwołany
Jesteś juz na śmierć skazany
Tobie za śmierć dziękuję
Którą mile przyjmuję

Złoto ogniem oczyszczają
Mnie zaś, Jezu, doświadczają
Ochoty dodawają
Rany twe wyrzezają

Co dla Boga! skały mury
Kruszą się twarde marmury
A ty się mąk nie boisz
W uporze twoim stoisz?

Wiedz ci, królu, że twe męki
Słodsze niż niebieskie rzeki
Dla Jezusa mojego
I dla świętych rzeczy Jego

Wiedźcież już uporczywego
Uwiążcież mu u karku jego
Kamień z mostu praskiego
Zrzućcie jak niemownego

Król mu mówić rozkazuje
Spowiedź usta pieczętuje
I myśleć się nie godzi
Co słyszę przy spowiedzi

Płaczcie sieroty ubogie
Już związane ręce drogie
Które was ratowały
I jałmużny dawały

 

Już w Mołdawie utopiony
Wielkim głazem obciążony
Gwiazdami oświecony
Do nieba przeniesiony

Szkoły Pragskie lamentują
O doktorze się zwiadują
Słysząc, że utopiony
Żal ich nieukojony

Dziatki małe narzekają
Za nim w niebo poglądają
Płaczą Nauczyciela
Wszystkich pocieszyciela

O zły Królu! Kanonika
I świętego Jałmużnika
Niewinnie utopiłeś
I Pragę zasmuciłeś

Zgasła świeca na ambonie
Stracił się klejnot w koronie
Sieroty sie pytają
Gdzie Ojca swego mają

Już w niebie z Bogiem króluje
Za nami oręduje
Jest tam naszym patronem
I sławnym opiekunem

Niech doznamy Twej przyczyny
Teraz i śmierci godziny
O nasz miły Patronie
Nepomuceński Janie!

 

Modlitwa do świętego Jana Nepomucena Patrona dobrej sławy (fragment)

Walicki J., "Zdrowaś Marya", Warszawa 1896

Boże! Któremu obrzydliwi są obmówcy i któryś napomniał, żeby się nie łączyć z niemi, proszę Cię przez zasługi św. Jana Nepomucena, który wolał ponieść tortury i śmierć męczeńską w rzece Mołdawie (wówczas 5 gwiazd pięknych zajaśniało nad wodą, gdzie zatopiono ciało) niż wyjawić sekret spowiedzi Królowi Wacławowi IV. Strzeż mnie od jadu obmowy i wielomówstwa, od złego i przewrotnego towarzystwa, wszelkiego kłamstwa i zdrady, od świętokradzkiej spowiedzi, wszelkich niezgód i kłótni, spraw żeby mowa moja zawsze była skierowana do zbudowania bliźnich ...

^

Skarga do Jana Nepomucena

Helena Gordziej
tomik pt. "Sługi rozdroży"
(Poznań 1990)

Skroplenie

Katarzyna Głowacka
"KROPLA" Magazyn Ekologiczny 2/99

St. Nepomuk Lichtlein schwimmen...

Goethe

Oskarżają mnie o gusła
że krowie odjęłam mleko
że woda wyschła
z cembrowanej studni

że dziecko na głowie
kołtun nosi spory

że do obory zakradł się
nietoperz
zauroczył krowy

a ty wiesz patronie
dobrej ludzkiej sławy
żem przychylna stworom
źdźbłu najlichszej trawy

milczeniu kamienia
co się zna na trudzie
miej mnie w swojej pieczy
nie daj skrzywdzić
ludziom.

Z małej chmury - duży deszcz- powiadają, wcale nie Deszczowi Ludzie ani W Obłokach Bujacze. Choć tyle wody zdążyło upłynąć, stara mądrość, niczym deszczowa piosenka, w uszach dzwoni i kroplami zrasza zmysły. Mówię: DESZCZ, myślę: KROPLA. Mówię: KROPLA, współtworzę pismo. Magazyn ekologiczny. Kropla skałę drąży, chciałabym podrążyć KROPLĘ. Jako redaktor przyglądam się jej od środka, zanurzona w papierowym morzu stron. Kroplą w morzu jestem...
Płyną myśli, falują słowa- woda. Święty Nepomucen rzuca się w mętny wir, gdy cicha woda brzegi rwie. Właściwie odpłynęły już popowodziowe wspomnienia, lecz jeden z żywiołów wciąż nas wypełnia. Tak już jest. Taki czas? Taka wodna metaforyka. Ale dość lania wody!

En Raoteburg stoht uf dr Bruck
e' Heiliger Sankt Nepomuk.
Komm, so pressant hosch-s ete',
mr wend gschwend zua-n-em bette';

"O Heiliger Sankt Nepomuk,
bewahr me ao vor Schade'
beim Schewmme-n-ond beim Bade';
gib uf de' Necker acht ond guck,
daß dren koa' Ga's ond Geit versauft,
ond daß r jo et überlauft,
et daß r
mit seim Wasser
de' Weag en d Stadt ond d Häuser nemmt,
ond aos de' Wei' im Kear rom schwemmt.

O Heiliger Sankt Nepomuk,
do tätest aos en baöse' Duck!

Ond loht se halt
mit äller Gwalt
s Hochwasser et verklemme',
noh hao' en Ei'seah', guater Ma'
ond fang mit überschwemme'
e bißle weiter donne' a':
dia Goga'(1) nemmets et so gnau,
en deane ihren saure' Wei'
därf wohl e' bißle Wasser nei'
- ond evangelisch send se ao..."

(1): Gog=Tübinger Weingärtner
Lichtlein schwimmen auf dem Strome
Kinder singen auf den Brücken,
Glocke, Glöckchen fügt vom Dome
sich der Andacht, dem Entzücken.

Lichtlein schwinden, Sterne schwinden
also löste sich die Seele
unsres Heilgen, nicht verkünden
Durft er anvertraute Fehle.

Lichtlein Schwimmet! Spielt, ihr Kinder
Kinder Chor, o singe, singe!
Und verkündiget nicht minder,
was den Stern zu Sternen bringe.
 
Fragment wiersza Leszka Łęgowskiego z Kalendarza Bydgoskiego

Jarosław Iwaszkiewicz - "Panny z Wilka"

Św. Jan Nepomucen

Halina Pietrasik

Gdzie kamienny Jan z Nepomuk
w Brdę i miasto się wpatruje
i w modlitwie drzew skrzypiących
krzyż z miłością obejmuje...
Wyszedł z lasu. Tu zawsze był słup graniczny i figura świętego Nepomucena. Spojrzał w tamtym kierunku. Ileż to razy, zawsze przecie idąc czy jadąc do wujostwa, zbaczał, nakładał dwa kilometry, aby zajść do tego dworu. Nazywał się zabawnie - Wilko, tak się nazywał folwark z dworem, wsi żadnej nie było.

Stoi sobie Jan u wody.
Odpadł mu kawałek brody.
Oglądają po kolei,
Lecz któż brodę mu przyklei.
Aż biedny staruszek płacze...

Bo czy może być inaczej?
Już od wieków strzegę wioski,
Znam radości jej i troski,
I historię w sobie kryję.
Cieszcie się, że jeszcze żyję
Przedłużajcie życie moje
Bo już dłużej nie ustoję!!!


^
Jędrzej Kitowicz [1728-1804]: Opis obyczajów za panowania Augusta III, część "O sławniejszych pijakach" oraz fragment o ubiorach kanoników Henryk hr. Rzewuski "Pamiątki Soplicy"
Drugi, Borejko, kasztelan zawichwostski, tego możno nazwać pobożnym pijakiem; najbardziej albowiem lubił cieszyć się i pijać z duchownymi, kiedy z świeckimi osobami nie miał żadnego zatrudnienia.(...)
Gdy mu nie stało klasztoru, a nie miał z kim pić, wyszedł na rozstajne drogi, przy których zbudował porządną kapliczkę św. Jana Nepomucena, daszkiem, sztakietami i ławkami dokoła opatrzoną; do tego eremitorium przynieśli za nim pajucy puzdro jedno i drugie wina i kilka wielkich kielichów.
Tam zasiadłszy z paciorkami czekał, aż kto nadjedzie albo nadyńdzie z podróżnych: ksiądz, braciszek, kwestarz, szlachcic, mieszczanin, chłopek, Żyd, dziad zgoła, byle człowiek; wyszedłszy naprzeciw niemu z kaplicy, zatrzymał przywitaniem: skąd, dokąd i po co, a tymczasem pachołek, wiadomy pańskiego zwyczaju, nalał kielich wina, którym odebranym pił pan do podróżnego animując, aby na odwrót do niego wypił; i tak długo tego było, póki aż ów podróżny albo z nóg nie spadł, albo póki mu gardło nie puściło. Jeżeli się wywrócił i usnął, pan Borejko, odszedłszy do domu, wyprawił do niego stróża, aby go pilnował od złodzieja albo innego łotra, żeby nie został obdarty i okradziony. Gdy zaś kilku zebrało się tym sposobem podróżnych, ze wszystkimi póty pił, póki każdego nie upoił. Kanonicy poznańscy kolegiaty Marii Magdaleny zostali się przy swoim dawnym stroju, którego używają w chórze i w procesjach; a ten jest: na wierszchu rokiety płaszczyk krótki, okrywający plecy, ramiona i piersi, białym futrem cętkowanym albo gronostajami wyłożony, od którego futra nazywa ich pospólstwo 'kożuszkami'. Wyobrażenie tych mantoletów, czyli płaszczyków, najdoskonalej wystawują po dziś dzień malarze i snycerze na statuach i obrazach świętego Jana Nepomucena, gdyż dawniejszymi laty takich kożuszków, czyli mantoletów, wszyscy kanonicy katedralni w całym świecie chrześcijańskim używali. U nas w Polszcze dopiero za Augusta II dała się widzieć na kanonikach katedralnych reforma kap miasto kożuszków. Niedaleko Narci, przy karczmie w uroczysku Czarnoszczenie (tak nazywanej z tego, iz prostota powtarza, że kiedyś jakoby diablica miała się oszczenić tam, gdzie teraz figura św. Jana Nepomucena niedaleko karczmy stoi), spotkaliśmy pierwsze sanie orszaku księcia...
 
Edwin Juszczyk, ludowy poeta z Nowego Korczyna: "Figury przydrożne" (1997)
Jan Grzegorczyk, "Pieśń słoneczna Róży Bluszcz", motto opowiadania "Kapliczka" Na Ponidziu w każdej wiosce,
są przydrożne świątki,
z pobożności naszych przodków
zostały pamiątki.
Najwięcej jest Świętych Janów
nad wodą stojących,
od powodzi niegdyś częstych,
lud wiejski chroniących.
No bo któż ma wstrzymać wody,
kiedy nie ma wałów,
by się jakoś zabezpieczyć,
więc stawiali Janów. (...)
- I co, Matousek? Czy teraz, kiedy naukowcy ponad wszelką wątpliwość wykazali, że ten czczony przez was od wieków święty jęzor Nepomucena,
to zwykły kawałek tkanki mózgowej, nadal będziecie szerzyć ciemnotę?
- Panie kapitanie, życzę, aby ktoś dowiódł kiedyś, że pana język miał coś do czynienia z mózgiem...

^

Jan Nepomucen Niemojowski, Śliwniki k. Skalmierzyc, około 1860 r.

Zofia Kossak-Szczucka, "Dziedzictwo I",  (Warszawa 1956)

Bohumil Hrabal "Wesela w domu" - "Vita Nuova" Jaroslav Hašek "Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej"
- Niedawno u siebie w Śliwnikach (Wielkopolska) postawiłem figurę mojego patrona. Piękną kamienną figurę. Na cokole kazałem wyryć jego Nepomucenowe słowa: "Większy rozkaz od Boga niż twa królewska powaga". Słowa "królewska powaga" kazałem umyślnie wyryć literami o połowę mniejszymi od reszty tekstu. Zaraz prokurator się w to wdał, do sądu mnie ciągną. Udając głupiego mówię przed kratkami: - Wszakże Prusy same o sobie głoszą, że są państwem bojaźni Bożej. Odkądże najjaśniejszy pan chce się równać z Bogiem? Zostawili mnie i mojego patrona w spokoju. - Popatrz Marysiu - mówiła Zofia - jaki piękny most z kamiennymi figurami.
- Czy ja mostu nie widziała, proszę łaski pani? Mosty są i u nas. A święty Nepomucy w kapliczce ładniejszy jak te figury. Malowany i wieniec z róż bibułkowych ma kole głowy, i świeczki w niedzielę kobiety przed nim palą...

(Paryż, około 1855 roku)

(...) Pod Słowiańską Lipą były olśniewająco białe obrusy (...) a tuż przy scianie była wielka drewniana statua Jana Nepomucena statua aż po sufit... i tam pod nią chodził tam i z powrotem pan Brabec a naprzeciw statui świętego Jana na przeciwległej ścianie było tam wielkie lustro i pan Brabec szczoteczką czesał sobie wypomadowane włosy... Gorąco było, a mój Szic wypił niezgorzej, więc patrzy, a w kapliczce za szkłem malutki posążek świętego Jana Nepomucena. Odmówił pacierz przed świętym Janem Nepomucenem i powiada: "Gorąco ci, he? Powinieneś się napić. Stoisz tu w słońcu i pocisz się zdrowo". Potrząsnął manierką, napił się sam i powiada: "Zostawiłem ci tu łyk, święty Janie Nepomucenie, musisz mi teraz wybaczyć, ja ci to wynagrodzę. Zabiorę cię z sobą do obozu i napoję cię tak świetnie, że się na nogach nie utrzymasz". I mój zacny Szic przez współczucie dla świętego Jana Nepomucena zbił szkło kapliczki, wyjął posążek świętego, wsadził go sobie pod bluzę i zaniósł do obozu. Potem ten święty Jan sypiał z nim na słomie, Szic nosił go z sobą w tornistrze i miał wielkie szczęście w kartach. Gdzie tylko obozowaliśmy, wszędzie wygrywał, aż przybyliśmy w Pracheńskie, obozowaliśmy w Drahenicach i tam Szic wszystko przegrał. Gdyśmy rano wyruszyli w pole, to na gruszy przy drodze wisiał święty Jan powieszony. To jest anegdota z życia wojskowego.
inny fragment:
Czytałem kiedyś taką książkę, że oskarżeni musieli chodzić po rozpalonym żelazie i pić roztopiony ołów, żeby się pokazało, kto jest niewinny. Albo wtykali takiemu nogi w buty hiszpańskie i rozciągali go na drabinie, jeśli nie chciał się przyznać, albo też przypalali mu boki strażackimi pochodniami, jak to robili na przykład świętemu Janowi z Nepomuka. Podobno ryczał przy tym, jakby go ze skóry łupili, i nie zamilkł, dopóki nie zrzucili go z mostu Eliszki do Wełtawy, i to w worku nieprzemakalnym.
Bielszowicki Nepomuk
(anonimowe dzieło sławiące Jana z Rudy Śląskiej- Bielszowic)
Richtig nijstarszy Nepomuk w Rudzie
Ćwierć tysionclecio przeszło mu pódzie
Wiek taki zdo sie po niymu widać
Toż Bielszowicom trza honor by dać

Podobnoś piyrwyj był na cmyntorzu
Niym do kościoła nowego "dożoł"
I choć dwa razy już przestowiany
Z cokoła bliko na parafiany

Bo teroz stoji wele świontyni
Łod drugi wojny tukej - niy myni
Toż bielszowiczan podobnoś broni
Przed śmierciom w zimny i mokry toni.
Józef Czechowicz
11.1927 (dotyczy którejś z kapliczek podlubelskich)
Ivan Slavik "Lux Sanctorum" Jaroslav Hašek
w "Partii Umiarkowanego Postępu (w granicach prawa)"
(..) Kapliczki ze świętym Janem
w wianeczku zwiędłych bylin
dosięgnął niewypowiedziany
biały obłok śnieżynek-motyli (...)
Ty stojíš u každe vody tekoucí
u každé slzy horoucí
Ty stojíš na návsi pod lipami
se všemi kteří jsou sami.

Křiž na prou svíráš
a každý halíř ztracené lítosti sbíráš

(...) kiedy dochodziliśmy do mostu Karola w tym skamlającym tłumie, z którego wyrywały się okrzyki "precz z Kościołem", sądził, że wybiła ostatnia godzina i trząsł się jak osika, spodziewając się, że teraz powrzucamy całe to tałatajstwo do rzeki jak Jana Nepomucena.

^
Tekst: Ernst Anschütz (1797-1855)
Muzyka: Johann Karl Gottfried Loewe (1796-1869), op. 35 no. 2. Legende, Heft III, publ.1834.
Litania do św. Jana Ballada krośnieńska

Leszek Soliński z tomu "Obroty rzeczy", PIW (Warszawa 1956)

Jonathan Carroll "Zaślubiny patyków", fragment:
Böhmenkönig Wenzel:
»Ha, Priester, zitt're! nicht verhöhnen
Läßt sich des Königs Machtgebot!
Sprich, willst du meinen Zorn versöhnen,
Der deinen Trotze furchtbar droht?

Dein Fürst befiehlt, du mußt gehorchen,
Es ist des Unterthanen Pflicht,
Sonst schwör' ich dir, du siehst
schon morgen
Des Tages erste Sonne nicht.

Die finstern Zweifel, die mich quälen,
Ich löse sie mit mächt'ger Hand;
Umsonst versuchst du zu verhehlen,
Was beichtend dir mein Weib bekannt.

Drum nenne frei die Last der Sünden,
Die schwer Johanna's Busen drückt,
Daß mir die Hölenqualen schwinden
Wenn ihre Schuld ich klar durchblickt.«

Johann von Nepomuk:
»Herr, nimmer löst der Beuchte Siegel
Ein Staubgeborner frevelnd auf,
Denn ewig birgt ihr eh'rner Riegel
Und hemmt des freien Wortes Lauf.

Zum Dienst der Kirche auserkoren,
Wie Gott und Welt mir Zeuge war,
Hab' ich Verschwiegenheit geschworen
Am glanzerfüllten Hochaltar.

Drum wolle nicht den Diener richten,
Der solch Bekenntnis dir versagt
Und in Erfüllung ernster Pflichten
Der Erdengüter Größtes wagt.

Bedenke, daß der Weltgebieter
Ein Richter herrscht im Königshaus;
Er winkt, und Thronen stürzen nieder,
Und Völker tilgt sein Donner aus.

Doch hast du Ändrung nicht beschlossen,
Wohl, so versöhne dich mein Blut!
Viel reineres ward einst vergossen
Zum heil der Welt für höh'res Gut.«

Wenzel:
»Wohlan denn, Haß und Rache kochen
In meiner Brust, ich schwör es laut:
Dein Urtheil hast du selbst gesprochen,
Dem leeren Wort zu viel vertraut.«



Drauf rief er seiner Knechte Scharen,
Ein Kerker schließt den Priester ein,
Der seinen Eid getreu zu wahren,
Trägt heldenkühn die schwere Pein;

Heiß betend unter süßen Schauern,
Erfleht er Gnade nur von Gott,
Nicht Rettung aus den düstern Mauern,
Trotz seiner Feinde bitterm Spott.

So kommt die Nacht auf dunkeln Schwingen,
In Andacht kniet der Fromme dort,
Die Angel knarrt, und näher dringen
Die Henker ihm, bereit zum Mord.

Die Hände, die vor wenig Stunden
Der Messe Opfer dargebracht,
Sie werden schmachvoll ihm gebunden
Durch Wenzels zügellose Macht.

Und zu des Moldaustromes Brücke
Schleppt ihn die Menge stürmisch hin,
Denn es befahl des Wüthrichs Tücke,
Er finde seinen Tod darin.

Die Sterne deckt ein Nebel schleier,
In tiefer Stille ruht die Flur,
Des Gottgeweihten Leichenfeier
Begeht die trauernde Natur.

Wild brausend wälzen sich die Fluthen,
Ans Ufer spritzt der Wellen Schaum,
Die drängend nicht im Kampfe ruhten,
Als wär zu eng des Bettes Raum.

Allein die Priestermörder stählen
Wie Erz die Brust. Ins feuchte Grab,
Gehorchend ihres Heern Befehlen,
Wirft ihn die Rotte kalt hinab.

Urplötzlich schweigt das grause Toben
Des Fluthenmeers, das ihn errafft.
Von Wellensanft emporgehoben
Schwebt er dahin voll Wunderkraft,
Und aus den schwarzen Wogen steigen,
Umglänzt vom reinsten Strahlensgold,
Fünf Sterne, wie im ew'gen Reigen
Jehovah dort sie tönend rollt.

Da sinken zitternd Wenzels Schergen,
Das Wunder schauend, niederwärts,
Am Boden ihre Schuld zu bergen,
Gefoltert von der Reue Schmerz.

Und singend aus der Wasserhöhle
Schwingt sich der Gist des Heil'gen los,
Und Engel tragen sanft die Seele
Hinauf in Gottes Vatersschoß!

Kyrie elejson. Chryste elejson. Kyrie elejson.
Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas
Ojcze z nieba, Boże, - zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże, - zmiłuj się nad nami
Duchu Święty, Boże, - zmiłuj się nad nami!
Święta Trójco, jedyny Boże - zmiłuj się nad nami
Święta Maryjo, - módl się za nami
Święta Boża Rodzicielko, - módl się za nami
Święta Panno nad pannami, - módl się za nami
Święty Janie, Nepomucenie, - módl się za nami
Święty Janie, łzami i prośbami rodziców w starości od Najśw. Panny wyproszony, - módl się za nami
Święty Janie, niebieską światłością przy narodzeniu Twoim uczczony, - módl się za nami
Święty Janie, bogobojnych rodziców jedyna pociecho i wesele, - módl się za nami
Święty Janie, gorliwy sługo ołtarza Pańskiego, - módl się za nami
Święty Janie, męża apostolskiego wzorze, - módl się za nami
Święty Janie, jasna pochodnio Kościoła Pańskiego, - módl się za nami
Święty Janie, czyste zwierciadło spowiedników, - módl się za nami
Święty Janie, jałmużniku szczodrobliwy, - módl się za nami
Święty Janie, jeszcze w kolebce Najśw. Panny oblubieńcze, - módl się za nami
Święty Janie, krasomówco najświetniejszy, - módl się za nami
Święty Janie, kaznodziejo najżarliwszy, - módl się za nami
Święty Janie, pilny pasterzu dusz Krwią Jezusową odkupionych, - módl się za nami
Święty Janie, pobudko grzeszników do pokuty, - módl się za nami
Święty Janie, prawdziwy wzorze świątobliwości, - módl się za nami
Święty Janie, naczynie nie zmazanej piękności, - módl się za nami
Święty Janie, duchem prorockim napełniony, - módl się za nami
Święty Janie, sekretu Spowiedzi świętej stróżu nie przełamany, - módl się za nami
Święty Janie, milczenia Sakramentalnego większy niż życia własnego miłośniku, - módl się za nami
Święty Janie, stateczności kapłańskiej diamencie nie skruszony, - módl się za nami
Święty Janie, niewinności panieńskiej u złośliwego świata trwały obrońco, - módl się za nami
Święty Janie, w niebezpieczeństwach sławy i honoru Opiekunie, - módl się za nami
Święty Janie, nowy w cudach Boskich doznań Patronie, - módl się za nami
Święty Janie, w dłoniach szlachetnych nieoszacowany klejnocie, - módl się za nami
Święty Janie, nasz wielki Patronie, - módl się za nami
Święty Janie, nasz możny przyczyńco u Boga, - módl się za nami
Bądź nam miłościw, - przepuść nam, Panie
Bądź nam miłościw, - wysłuchaj nas, Panie
Od wszego złego, - wybaw nas, Panie
Od grzechu każdego, - wybaw nas, Panie
Od wszelkiego zgorszenia, - wybaw nas, Panie
Od wszelkiego złego zrozumienia, - wybaw nas, Panie
Od niesławy świata, - wybaw nas, Panie
Od śmierci wiecznej, - wybaw nas, Panie
Od świętokradzkiej spowiedzi, - wybaw nas, Panie
Od niebezpieczeństwa ciała i duszy, - wybaw nas, Panie
Od ucisku sumienia, - wybaw nas, Panie
Od odwlekania pokuty świętej, - wybaw nas, Panie
Od wszelkiego kłamstwa i fałszu, - wybaw nas, Panie
Od fałszywych braci i zdradliwych przyjaciół, - wybaw nas, Panie
Od przewrotnego towarzystwa, - wybaw nas, Panie
Od wyjawienia sekretów, - wybaw nas, Panie
Od zaniedbania powinności, - wybaw nas, Panie
Przez zelżywe na śmierć krzyżową skazanie, - wybaw nas, Panie
Przez haniebne z łotrami porównanie, - wybaw nas, Panie
Przez pośmiewisko od faryzeuszów zadane, - wybaw nas, Panie
Przez gorzką śmierć Twoją, - wybaw nas, Panie
Przez przyczyny i zasługi świętego Jana Nepomucena, - wybaw nas, Panie
W dzień sądu Twego, - wybaw nas, Panie
My, grzeszni, Ciebie prosimy, - wysłuchaj nas, Panie
Abyś nas do prawdziwej pokuty przyprowadzić raczył, - wysłuchaj nas, Panie
Abyś nam grzechów odpuszczenie dać raczył, - wysłuchaj nas, Panie
Abyś cześć świętego Jana Nepomucena pomnażać raczył, - wysłuchaj nas, Panie
Abyś przez pamięć wszystkich jego zasług nam łatwe i łaskawe ucho dać raczył , - wysłuchaj nas, Panie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami, Panie
Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas
Kyrie elejson. Chryste elejson. Kyrie elejson.
Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo...
V. Módl się za nami, święty Janie Nepomucenie.
R. Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.
V. Panie, wysłuchaj modlitwy nasze,
R. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.
Módlmy się: Boże, któryś przez śmierć błogosławionego Jana, dla nieprzezwyciężonego milczenia sakramentalnego, Kościół Twój nową męczeństwa koroną przyozdobił, daj za jego przyczyną i przykładem przezorną w języku ostrożność, abyśmy raczej wszystko złe, niźli uszkodzenie duszy na tym świecie ponosili. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Wnoszą potopu świeczniki i już...
przez siedem dni brzęczą deszcze,
przez siedem dni palą się róże.
Gdy milkną harmoniki Noego,
tęczą
nakręca
zegarynki polnych koników.
Z drewnianych skaczą łodyg
świątki szafranowo-marynowe
i przygrywają na zgubionych strunach
czwartego koła od wozu.
Między nimi
czarny w sutannie,
biały w albie,
razem --- krzywy
Nepomucen z koniczyny
krótszą nogą fioletową
plaska w błoto
a wiśniami ust klekoce:
"ej, karoco --- karoco --- karoco!"

Pudło faliste na trzech kołach
już się wspina i wspina
po uliczkach, po wąskich drabinach...

Już Królowa Sforza
(medalion twarzy w welonach)
szumi przez Rynek Krosna.
Muzyki kryształowej deszczu
i róż płonącego szeptu
była motywem
na grzęzawisku
przez nocy siedem,
przez dni siedem.
Teraz --- w girland renesans
piaskowcem portalu spleciony
wchodzi, z kwiatami się miesza,
z kamieniem win gronnych.

Podcienie z dwóch Rynku stron
w cienie biją jak w dzwon,
od łuku biją do łuku
słoneczną kamienia mgłą.

W rym jaskrawy uderza
jedna z koron gotyckich
Wielkiego Kazimierza,
a echo jej --- Franciszkanie
murami podobni: czerwoni,
a echo jej --- panorama
topi gotyków samo
wzniesienie ze wzgórzem ogrodów
w jedno i w Wisłoku,
gdzie już całe Krosna wniebowstąpienie
runęło drabiną kamienic.

Wieczorem głaz baroku
kapucyńskiego rudzieje.
Kopuła Oświęcimów:
to welon jarzy się smutny
nad trumien dwóch lamentem,
nad portretami kochanków
w białych wieńcach płaskorzeźb.

Przedniejszy posąg --- dzwonnicy
blachę w złoto upina.
Czerwone słupy zachodu
wstępują pod wiązania Fary.
Mgły srebrne sfruwają na witraż.

W organowej chmurze
między strunami kurzu
postać śpiewna
z drewna
otrząsa harfę z girland popielatych.
W łunie szarej
pod winnicą piszczałek
skrzydlaci
zmiatają z bębnów
puch siwy,
wydmuchują z fletów
długie pyły,
rozplatają basom
pajęczyny.
Na głębokościach
patronowie wycierają zaprószone usta
o litanie wyszyte na obrusach.


piorun psalmu uderza we drzwi!
Rozstępują się kadzidła i mgły.
Procesja renesansów złotych
bije w srebra bębnów i kotłów.
Płomieniami skośnych trąb
zapala popiołowy mrok.
Lśniącą fletów i skrzypiec wrzawę
w zioła zmierzchu owija wieńcami.
I z obłoczkami kurzu
opada
po architekturze
ku dolinie szybów naftowych.

Naprzeciw --- od doliny --- w dole
wieczornym
już się chwieją Panien smugi
mądre ---
naftowymi lampami ---
słupieją na kłodzie mostu,
patrzą w zwierciadła płynące
--- --- i dalej zawodzić:
... że przyszły zapalić lampy
w dolinie szumów naftowych
... że przyszły zapalić lampy
w dolinie szybów ognistych
... że miały dziesięć sióstr
(... utopiły się w tej wodzie!)
... że miały dziesięć sióstr
(... pociesz nas, o Dawidzie!)

Więc Dawid
rąk drewnami
dzwoni
i złoto harfy rozwiesza
na szare mirry powietrza:
"Nie płaczcie waszych sióstr
w dziesięciu waszych lustrach.
Zbłądziły siostry owe
Pomiędzy wieże naftowe,
jak było na początku..."
I zaraz cały chór
sypie na Panny wtór
z muzyki złotem:
"Zbłądziły siostry owe
Pomiędzy wieże naftowe,
jak było na początku..."

Potem --- --- ---
Nocy jest pół.
Szyby w pochodniach.
Śpiewają psalmy.
Stygnie kadzidło.
Błyszczą w dolinach.
Nafta im szumi.
Wieża wybucha.
Gdzie siostry głupie?
Błoto już puste.
Śpi Nepomucen.
Szukają Panien.
W kapliczkach szepty.
Budzą się świątki.
Piszczą szafrany.
Kołata w drewnach.
Muzyka staje.

Panny głupie stoją kołem
dziesięć razy pochylone
nad zgubionych czwartym kołem.

Lampy gasną!
Cisza w wieńcach.
Złota odlot.
Harfa wraca.

Świątków sny...
. . Drzewa cień...
. . . . Pod Krosnem...
. . . . Gdzieś...
. . . . . . Wnoszą potopu świecznik...
. . . . . . . i już
. . . . . . . . przez siedem dni brzęczą deszcze
. . . . . . . . przez siedem dni palą się róże...
Na skraju miasta żyły trzy małe diabełki zwane Nepomuk, Knud i Gangolf. Niczego sobie prosperowały, spełniając życzenia ludzi w zamian za kawałki ich dusz. Jeżeli o czymś marzyłaś, szłaś do tych trzech małych gnojków i mówiłaś: "Chcę być bogata". One otwierały księgę rachunków i odpowiadały: "Żądamy twojej radości. Oddaj nam swoją zdolność radowania się, a my uczynimy się bogatą". Większość ludzi szła na taką wymianę, nie wiedząc, że tym samym pozbawiają się czegoś o wiele cenniejszego niż bogactwo.
Brom udał się do diabełków i oznajmił, że chce przywrócić księżniczce szczęście. Nie spodziewały się tego, sądziły, że ze swoim pospolitym obliczem Brom będzie chciał być przystojny. Posprzeczały się ze sobą. Nepomuk zażądał twarzy Broma, bo wiedział, że bez niej rycerz stanie się słaby na polu bitwy. Gangolf chciał odebrać Bromowi poczucie humoru, gdyż żaden niezdolny do śmiechu wojownik nie zdobywa miana wielkiego. Knud natomiast uparł się przy strachu rycerza, ponieważ każdy, kto nie zna strachu, jest albo głupcem, albo trupem. W końcu diabły zgodziły się, że zażądają odwagi. Brom nie wahał się ani chwili. "Odbierzcie mi odwagę w zamian za szczęście księżniczki". W kącie ich domu stał wielki zegar. Trzy diabełki dmuchnęły w niego. Zegar stanął w połowie tyknięcia: umowa została przypieczętowana. W zamku księżniczka Senga przestała wyglądać nowiu, położyła dłoń na sercu i zanuciła pieśń. Nie wiedziała, czemu to robi, ale nie mogła się powstrzymać. Tymczasem Brom stał w progu diabelskiego domu, niezdolny się poruszyć, lękał się bowiem wszystkiego. Nie wiedział, że diabełki dały mu strach księżniczki, za sprawą którego chciała przedtem umrzeć. Życie obfituje w niespodzianki, ale po co mamy się męczyć, skoro jesteśmy pewni, że wszystkie wyjdą nam na złe.
Kancjonał poświęcony Janowi Nepomucenowi
XVII wiek (?), fragment
Niechajże pamięta, kto cudzym honorem trząsa bez respektu, że gęba zawzięta i z swoim aktorem doczeka się także despektu
Kapliczka św. Jana Nepomucyna

Czesław Anioł
Skraj lasu i pól też skraje,
Coś bieli sie pośród drzew,
Ten widok sacrum daje
I jasnych kwiatów krzew.

To dom prawego kapłana,
W środku figurka cenna.
Z życia ofiara dana,
Świetego Nepomucena.

Samotny jak w spowiednicy,
Z dala od dróg i szlaków
Co wiodą do tajemnicy
Boskich przekazów i znaków.

Tu strzeże świętej spowiedzi -
Zamknięta w ustach mowa,
Grzechami czyimiś się biedzi
I ludzkie sekrety chowa.

Święty Jan co z Nepomuka,
Trwa w modlitwie - nic nie powie,
By nie poszła w las nauka -
Swym milczeniem ci odpowie.
Pieśń o Nepomuku Olsztyńskim

Hans Strohmenger

początek XX wieku


Święty Johann z Nepomuk
na naszym moście Jana
Śpiewa z nami
Pije z nami
i chroni nas dniem i nocą
swoją boską mocą!
Skarga do Świętego Jana Nepomucena

Helena Gordziej
Sługi Rozdroży


Oskarżają mnie o gusła
że krowie odjęłam mleko
że woda wysch³a
z cembrowanej studni
że dziecko na głowie
kołtun nosi spory
że do obory zakradł się
nietoperz
zauroczył krowy
a ty wiesz patronie
dobrej ludzkiej sławy
żem przychylna stworom
źdźbłu najlichszej trawy
milczeniu kamienia
co się zna na trudzie
miej mnie w swojej pieczy
nie daj skrzywdzić
ludziom
 
Analiza psychologiczna imienia Nepomuk
The name Nepomuk gives you a strongly independent and highly creative nature, with drive and ambition to have experiences and accomplish things out of the ordinary. You can work intently at whatever is new and holds your interest at the moment, but your interest wanes quickly when drudgery and monotony set in. Obstacles to your progress or restrictions on your freedom to act create a sense of frustration which may cause you to feel resentful and even rebellious. You can then become intolerant of others, and caustic and belittling in your expression, thereby imposing stress on your personal relationships. Although you have a clever, quick, capable mind, your progress in life is restricted by instability in your affairs and misunderstandings with people. Your impulsive nature can lead to actions which you later regret taking, or to accidents. Relaxation is elusive, and depletion due to nervous tension can develop to the point where you become subject to moods of depression and morbid thoughts. Nervous tension centres in the solar plexus, with nervous indigestion and stomach ulcers a possible result.
Bogdan Motyl: ŚWIĘCI KATOLICYZMU (fragment kontrowersyjnego, moim zdaniem mocno stronniczego artykułu autorstwa wojującego i obsesyjnego antyklerykała, zamieszczonego na serwerze www.alternatywa.com) Litania do św. Jana Nepomucena
Czesi należą do tych nielicznych narodów, którego ducha i dumy nigdy nie złamał rzymski Kościół , i którego władza nie zyskała takiego znaczenia, jak w innych krajach katolickich. I chociaż rzymski kler nie zdołał ogłupić rodaków Jana Husa, mimo to, Czesi mieli problem z jednym „świętym”, o którego wcale nie zabiegali. Inwentaryzacja świętych katolickich przeprowadzona w niebie nie doliczy się z pewnością Jana Nepomucena… Jest on wielkim nieobecnym! Żenująca i haniebna jest sprawa kanonizacji Jana Nepomucena (ok. 1348-1393), rzekomego praskiego kanonika, który nigdy nie istniał. To jezuici, mistrzowie intrygi, podstępu i bałamucenia, dali początek legendzie o Janie Nepomucenie, podstawiając to imię pod powszechnie czczonego bohatera czeskiego, Jana Husa (ok. 1371-1415), którego podstępnie zwabiono na sobór w Konstancji w roku 1414 i spalono na stosie 6 lipca 1415r. Miał się nazywać Jan i pochodzić z Pomuk lub Nepomuk (pd.-zach. Czechy), i został utopiony w Wełtawie (prawd. 21 marca) roku 1393 na rozkaz króla czeskiego, Wacława IV Luksemburskiego (1361-1419) za zdradę majestatu. Jak powiedziałem, za sprawą jezuitów w r. 1729 został kanonizowany. Otóż na potrzeby kanonizacji stworzyli oni opowiadanie, że Jan z Pomuk został umęczony i zgładzony przez Wacława IV za to, iż nie chciał wydać tajemnicy spowiedzi żony króla. Przy kanonizacji nadano mu nazwisko Nepomucen (milczący) i na tej podstawie najświętszą relikwią po nim jest jego („milczący”) język, przechowywany w ozdobnej szklanej karafie, stojącej tuż przy grobie właściciela. Mamy tu pogański zwyczaj praktykowany w chrześcijaństwie, a mianowicie, nekrolatria. Grób Jana ulokowano w kościele św. Wita, a w dzień jego święta, 16 maja, wierni mogli zobaczyć język tak świeży, że krew jeszcze z niego kapała. Te pobożne łotry sprzedawali nawet kurz z sarkofagu Jana, jako „lekarstwo na wszelkie choroby”. Dopiero u schyłku XIX wieku dowiedziano się na podstawie historycznych dokumentów, że Jan z Pomuka jest postacią fikcyjną, a królowa nie miała żadnego spowiednika o tym nazwisku. Natomiast „najdroższa” relikwia, ów krwawy język był dostarczany na dzień przed świętem przez jednego z praskich rzeźników, który pod przysięgą i groźbą najsroższych kar, był zobowiązany do zachowania całkowitej tajemnicy. Każdego roku, 15 maja przynosił do klasztoru język tyle co zabitego jagnięcia, a nazajutrz miał sposobność oglądania go jako „świętą” relikwię w kościele... Jezuici donieśli papieżowi, że jedna panna weszła na grób Nepomucena, a męczennik za znieważenie swojego miejsca spoczynku, pozbawił ją na kilka godzin rozumu. (Ona już go chyba nie miała, skoro w kościele wdrapała się na sarkofag!). Idąc przez most, wyobraziła sobie, że stąpa po wodzie i aby się nie zamoczyć, zadarła spódnice i zarzuciła je sobie na głowę, ukazując tym samym wstydliwe części ciała. W roku 1673 jezuita Peszynow, uzupełnił tę idiotyczną bajkę dodatkowym szczegółem, ustalając, że ową bezwstydnicą na moście była ochmistrzyni dworu królowej, żony Fryderyka V. Ochmistrzyni miała na dodatek żądać eksmisji Jana z kościoła i spalenia jego szczątków. Kiedy tylko wyrzekła swoje żądanie, natychmiast rozszalała się burza, a kościół zatrząsł się w posadach i wszyscy zaczęli uciekać. Najszybciej wiała rzeczona ochmistrzyni. Ledwie znalazła się za progiem świątyni, silny podmuch wiatru przewrócił ją i zadarł na jej głowę suknie. Świadkom tego wydarzenia ukazały się intymne części ochmistrzyni, „o których strach mówić” - relacjonuje Peszynow. Starano się opuścić suknie, jednakże bez rezultatu. W takim stanie musieli ją prowadzić przez most i ulice, aż do pałacu królewskiego. Dopiero tam suknie same opadły i burza się uspokoiła. Papież Klemens X (1670-1676) nie uznał tego “cudu” za wystarczający do kanonizowania Nepomucena, ale szlag go trafił na tchórzostwo jezuitów, że zamykali oczy na widok „strasznych części ciała kobiety”, kiedy miała zadarte kiecki... - Kapłan katolicki - poinstruował papież jezuitów - nie powinien się lękać żadnych strachów i obrzydliwości, lecz powinien się do nich zbliżyć i badać jak najdokładniej dla wyśledzenia kryjącego się tam złego ducha." Papież Innocenty XIII ((1721-1724) dekretem z 25 VI 1721 r., zezwolił na wszczęcie procesu kanonizacyjnego, a papież Benedykt XIII (1724-1730) w roku 1729 uznał cud opisany przez jezuitów za wystarczający dla ogłoszenia Nepomucena, świętym. Kanonizacji dokonano 19 marca 1729 r. Ale jakże przekonywującym, a jednocześnie decydującym argumentem w podjęciu decyzji o “świętości” Jana, było złoto i srebro, które “cudownie” zostało odnalezione przez grabarzy, kopiących grób dla Nepomucena. Rzekome “znalezisko” było cały czas przechowywane w kościele jezuickim w Pradze. Uznano jednak w końcu, iż najwłaściwszym miejscem, w którym powinno się ono znajdować, będzie Stolica Apostolska. Opłaciło się jezuitom oddać „znalezisko” papieżowi. Odzyskali bowiem niebawem z nawiązką wartość “odnalezionego” złota i srebra przekazanego do Rzymu. Ogłaszane przez nich cuda, cudactwa i dziwy, jakie miały się zdarzać przy grobie świętego Nepomucena, przyniosły im miliony. Benedykt XIII kanonizował Jana Nepomucena za hart ducha, wykazany odmową ujawnienia królowi tajemnicy spowiedzi jego żony. W bulli kanonizacyjnej powiedziano, że drugiego Jana Nepomucena, utopionego z innych powodów w roku 1393, nie można zaliczyć w poczet świętych i nie należy go utożsamiać z kanonizowanym jego imiennikiem. Na bazie zachowanych historycznych dokumentów udowodniono, że jeden z Nepomucenów, a mianowicie ten, którego spławiono Wełtawą w r. 1393 i którego nie uznała bulla kanonizacyjna, tak, jakby w ogóle nie istniał, nie był godny do wyniesienia na ołtarze. Egzystował tylko jeden Nepomucen, akurat ten, którego papież nie kanonizował. Znają go dobrze w Czechach księgi sądowe, jako księdza lichwiarza i symonistę, grożącego swoim dłużnikom klątwami i odłączeniem od Kościoła w przypadku nie spłacenia długów. Czesi połapali się w tych wszystkich kombinacjach i oszustwach, pytając, którego z dwóch Nepomucenów mają czcić jako świętego: czy tego łotra utopionego w roku 1393 w Wełtawie, czy może tego, który nigdy nie istniał, a który został stworzony przez potrzebę zysku i fantazję jezuitów i rzekomo wykąpanego na amen w 1393 roku?! Ten element “duszpasterskiej” działalności Kościoła rzymskiego należy niewątpliwie zaliczyć w ramy tak zwanej “kulturotwórczej wartości”, (o moralnej nie można mówić), papieskiego chrześcijaństwa. Ale osiągnięcia na tej niwie rzymskiego kleru, są bardziej niż kosmiczne, a nie sposób powiedzieć tutaj o wszystkich. Łajdactwo i podłość jezuitów oraz papieża były o tyle bardziej ohydne, że tym sposobem chciano wymazać z pamięci Czechów ich prawdziwego bohatera narodowego, Jana Husa, którego Kościół zamordował. Ale Czesi tę zbrodnię pamiętają do dzisiaj i nigdy Watykanowi jej nie wybaczą. Oczywiście, Kościół zaprzeczał, jakoby kanonizacja Jana Nepomucena miała na celu przyćmienie blasku pamięci Jana Husa... Kościół tak z kolei przedstawia sprawę tego “świętego”. Pomijam jego bardziej szczegółowy życiorys, gdyż dla całości sprawy nie ma on żadnego znaczenia, a tylko ośmiesza i kompromituje Kościół. A więc będąc wikariuszem generalnym, Jan Nepomucen został zaufanym arcybiskupa Jezensteina i wmanewrowany w konflikt, jaki istniał już od roku 1384 pomiędzy arcybiskupem, a królem Wacławem.[2] Nepomucen razem z oficjałem, Nikodemem Puchnikiem został uwięziony 20 marca 1393r. Jana oddano na tortury, zaś Puchnika i jeszcze jakiegoś proboszcza z Miśni, wypuszczono na wolność. Jana Nepomucena zrzucono z mostu Karola do Wełtawy. Nie zdołano ustalić przyczyn, dla których wydano na niego wyrok śmierci przez utopienie. Podobno - głosi wersja kościelna - przy restauracji grobu w roku 1534, umieszczono błędnie datę jego śmierci, a mianowicie rok 1383 zamiast rok 1393. Stąd też Hajek w “Kronice Czeskiej” z 1541 roku podaje, że musiało być dwóch Janów: spowiednik królowej, zmarły w roku 1383 i wikariusz generalny, zmarły w 1393 r. Błędna data śmierci znalazła się nawet w aktach procesu kanonizacyjnego. Kościół z całą świętą powagą kombinował z jednym i drugim Janem, ale oszustwo wyszło na jaw. Kłamstwo, tak powszechne w rzymskiemu Kościele, zakrywa niejedną prawdę patyną odoru i zgnilizny świętości. Kiedy otwarto w roku 1719 grobowiec Jana Nepomucena, znaleziono bardzo dobrze zachowany szkielet i... zasuszony język (sic!). Był to jeden z baranich języków dostarczanych jezuitom przez wtajemniczonego rzeźnika. Ale poza wszystkim okazało się, że “kąpiel” Janowi Nepomucenowi wyszła na dobre. Jego kości wyglądały całkiem nieźle po tylu latach... W Polsce kult Nepomucena przyjął się jeszcze przed jego kanonizacją, a utrwalił mniej więcej w II połowie XVIII w. Jasnogórscy paulini, wierni pogańskim tradycjom nekrolatrii, wytrzasnęli skądś relikwie Nepomucena, które od roku 1734 są przechowywane w klasztornym skarbcu. Biorąc pod uwagę okoliczności w jakich Nepomucen poniósł śmierć, jest rzeczą zupełnie zrozumiałą, że jego pomniki kultu są sytuowane przeważnie nad rzekami i przy mostach. W razie potrzeby, czyli kary bożej, Jan Nepomucen będąc patronem dobrej sprawy, wzywany jest w niebezpieczeństwie powodzi i chwilach zagrożenia żeglarzy, flisaków oraz budowniczych mostów. Podobno chroni też przed obgadywaniem, co jest w logicznym i ścisłym związku z baranim językiem Niepomucena...
 
Kyrie elejson. Chryste elejson. Kyrie elejson.
Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas
Ojcze z nieba, Boże, - zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże, - zmiłuj się nad nami
Duchu Święty, Boże, - zmiłuj się nad nami!
Święta Trójco, jedyny Boże - zmiłuj się nad nami
Święta Maryjo, - módl się za nami
Święta Boża Rodzicielko, - módl się za nami
Święta Panno nad pannami, - módl się za nami
Święty Janie, Nepomucenie, - módl się za nami
Święty Janie, łzami i prośbami rodziców w starości od Najśw. Panny wyproszony, - módl się za nami
Święty Janie, niebieską światłością przy narodzeniu Twoim uczczony, - módl się za nami
Święty Janie, bogobojnych rodziców jedyna pociecho i wesele, - módl się za nami
Święty Janie, gorliwy sługo ołtarza Pańskiego, - módl się za nami
Święty Janie, męża apostolskiego wzorze, - módl się za nami
Święty Janie, jasna pochodnio Kościoła Pańskiego, - módl się za nami
Święty Janie, czyste zwierciadło spowiedników, - módl się za nami
Święty Janie, jałmużniku szczodrobliwy, - módl się za nami
Święty Janie, jeszcze w kolebce Najśw. Panny oblubieńcze, - módl się za nami
Święty Janie, krasomówco najświetniejszy, - módl się za nami
Święty Janie, kaznodziejo najżarliwszy, - módl się za nami
Święty Janie, pilny pasterzu dusz Krwią Jezusową odkupionych, - módl się za nami
Święty Janie, pobudko grzeszników do pokuty, - módl się za nami
Święty Janie, prawdziwy wzorze świątobliwości, - módl się za nami
Święty Janie, naczynie nie zmazanej piękności, - módl się za nami
Święty Janie, duchem prorockim napełniony, - módl się za nami
Święty Janie, sekretu Spowiedzi świętej stróżu nie przełamany, - módl się za nami
Święty Janie, milczenia Sakramentalnego większy niż życia własnego miłośniku, - módl się za nami
Święty Janie, stateczności kapłańskiej diamencie nie skruszony, - módl się za nami
Święty Janie, niewinności panieńskiej u złośliwego świata trwały obrońco, - módl się za nami
Święty Janie, w niebezpieczeństwach sławy i honoru Opiekunie, - módl się za nami
Święty Janie, nowy w cudach Boskich doznań Patronie, - módl się za nami
Święty Janie, w dłoniach szlachetnych nieoszacowany klejnocie, - módl się za nami
Święty Janie, nasz wielki Patronie, - módl się za nami
Święty Janie, nasz możny przyczyńco u Boga, - módl się za nami
Bądź nam miłościw, - przepuść nam, Panie
Bądź nam miłościw, - wysłuchaj nas, Panie
Od wszego złego, - wybaw nas, Panie
Od grzechu każdego, - wybaw nas, Panie
Od wszelkiego zgorszenia, - wybaw nas, Panie
Od wszelkiego złego zrozumienia, - wybaw nas, Panie
Od niesławy świata, - wybaw nas, Panie
Od śmierci wiecznej, - wybaw nas, Panie
Od świętokradzkiej spowiedzi, - wybaw nas, Panie
Od niebezpieczeństwa ciała i duszy, - wybaw nas, Panie
Od ucisku sumienia, - wybaw nas, Panie
Od odwlekania pokuty świętej, - wybaw nas, Panie
Od wszelkiego kłamstwa i fałszu, - wybaw nas, Panie
Od fałszywych braci i zdradliwych przyjaciół, - wybaw nas, Panie
Od przewrotnego towarzystwa, - wybaw nas, Panie
Od wyjawienia sekretów, - wybaw nas, Panie
Od zaniedbania powinności, - wybaw nas, Panie
Przez zelżywe na śmierć krzyżową skazanie, - wybaw nas, Panie
Przez haniebne z łotrami porównanie, - wybaw nas, Panie
Przez pośmiewisko od faryzeuszów zadane, - wybaw nas, Panie
Przez gorzką śmierć Twoją, - wybaw nas, Panie
Przez przyczyny i zasługi świętego Jana Nepomucena, - wybaw nas, Panie
W dzień sądu Twego, - wybaw nas, Panie
My, grzeszni, Ciebie prosimy, - wysłuchaj nas, Panie
Abyś nas do prawdziwej pokuty przyprowadzić raczył, - wysłuchaj nas, Panie
Abyś nam grzechów odpuszczenie dać raczył, - wysłuchaj nas, Panie
Abyś cześć świętego Jana Nepomucena pomnażać raczył, - wysłuchaj nas, Panie
Abyś przez pamięć wszystkich jego zasług nam łatwe i łaskawe ucho dać raczył , - wysłuchaj nas, Panie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami, Panie
Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas
Kyrie elejson. Chryste elejson. Kyrie elejson.
Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo...
V. Módl się za nami, święty Janie Nepomucenie.
R. Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.
V. Panie, wysłuchaj modlitwy nasze,
R. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.
Módlmy się: Boże, któryś przez śmierć błogosławionego Jana, dla nieprzezwyciężonego milczenia sakramentalnego, Kościół Twój nową męczeństwa koroną przyozdobił, daj za jego przyczyną i przykładem przezorną w języku ostrożność, abyśmy raczej wszystko złe, niźli uszkodzenie duszy na tym świecie ponosili. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
Mirosław Ogiński (Radzionków): Jan Nepomucen i skoczowski utopiec (www.mdk.ox.pl; zobacz Skoczowskie Nepomuki >>) Kazimiera Iłłakiewiczówna
„Róże świętego Jana Nepomucena”

Powracająca na ziemię cieszyńską wraz z jezuitami rzymskokatolicka wiara cieszy wielu, a głównie mistrza Jana z Cieszyna, bardzo dobrego lecz trochę roztargnionego rzeźbiarza. Zamówienia na wizerunki świętych mnożą się jak grzyby po deszczu. Mimo natłoku pracy, Jan nie odmówił jezuitom, będzie pierwszym rzeźbiarzem, który wyrzeźbi postać Jana Nepomucena na cieszyńskiej ziemi. Rzeźba ma być umieszczona w skoczowskim kościele na bocznym ołtarzu. Mistrz Jan, zważając na powagę zamówienia, postanowił sam, nie jak to było w zwyczaju w wielu warsztatach, wykonać podobiznę Jana Nepomucena z najlepszego drewna. Uczciwie zabrał się więc do pracy i nie minął miesiąc, a wspaniała rzeźba była gotowa. Jezuici byli zachwyceni. Nazajutrz, po wizycie braciszków w pracowni, mistrz Jan załadował na wóz rzeźbę i z dwoma czeladnikami ruszyli w kierunku Skoczowa. Po drodze trafiła się im jeszcze przykra przygoda z pękniętym kołem w wiekowym już wozie. Przy boskiej pomocy i okolicznych rzemieślników pod wieczór dotarli na most przy Skoczowie. Trzeba wspomnieć, że Skoczów otrzymał prawo poboru myta za przejazd. I tutaj draka mistrz Jan gdzieś w wozie przed ewentualnymi zbójcami schował swoją sakiewkę. Nie pomogło tłumaczenie, że wiozą rzeźbę do kościoła i zapłacą w powrotnej drodze. Strażnik był nieugięty. Czeladnicy, znając roztargnienie mistrza, wiedzieli, że pewno trzeba będzie cały wóz rozpakować, aby znaleźć sakiewkę z pieniędzmi. I tak też się stało. Po wypakowaniu wszystkiego łącznie z Janem Nepomucenem w kącie wozu znaleziono zgubę. Zaczął zapadać zmrok i w obawie przed zamknięciem bram miasta rzemieślnicy w pośpiechu załadowali z powrotem na wóz wszystkie tobołki, układając na samej górze Jana Nepomucena i szybko ruszyli przez most w kierunku miasta. Sam most był już trochę sfatygowany tak ,że przejazd w szybszym tempie przypominał jazdę po górskich wertepach. Podróżnym jednak bardzo się spieszyło i nie zważając na to, ruszyli jak koń z kopyta. Dotarli do Skoczowa przed zamknięciem bram i natychmiast udali się pod kościół, aby zostawić cenną rzeźbę na farze, a rano pod okiem księży ustawić ją na postumencie w bocznym ołtarzu. Proboszcz od dawna na nich czekał. Przywitał ich serdecznie i poprosił o wniesienie dzieła do środka, aby mu się dokładnie przyjrzeć. Mistrz Jan wysłał czeladników do wozu i polecił przynieść Jana Nepomucena, a sam z księżmi usiadł za stołem w charakterze widowni. Rozsiadł się, czekając na wprowadzenie swojego dzieła. A tu nagle zamiast rzeźby wbiega czeladnik i rozkładając ręce, bełkoce, że Jan Nepomucen znikł. Twarz mistrza z euforii przemieniła się najpierw w zdziwienie, a później w gniew. Nie mógł w to uwierzyć. Przecież na moście jeszcze był. Z niedowierzaniem pobiegł do wozu, szukał Wszędzie na wozie, pod wozem. Myślał nawet, że chłopcy zrobili mu jakiś kawał, lecz oni przysięgali na wszystkie świętości, że nie mają z tym nic wspólnego. Pewno zginął gdzieś po drodze. Naprędce proboszcz zorganizował grupę poszukiwawczą. Jednak rzeźby nie znaleziono. Jan Nepomucen przepadł jak kamień w wodę. To była straszna noc dla mistrza Jana tyle pracy na darmo. Trzeba wszystko zacząć od nowa, a za tydzień zaczynają się uroczystości. Czy zdąży? Te myśli dręczyły go do rana. Tej samej nocy utopiec, który od dłuższego czasu mieszkał już pod skoczowskim mostem, kładł się spać. Rozłożył hamak pomiędzy drewnianymi przęsłami, rozwiesił sznur i zaczął wieszać zdobyte dzisiaj pieniądze. Było już spokojnie, ruch na moście ustał, gdy nagle usłyszał hałas i łomot przejeżdżającego w pośpiechu wozu. - Wolniej jedziesz, dalej zajedziesz pomyślał i robił swoje. Aż tu nagle coś plusnęło, woda oblała utopca i zalała cały jego dzisiejszy zarobek. Poczerwieniał ze złości i już miał wskoczyć na most, aby sprawdzić kogo się takie dowcipy trzymają. Odwrócił się, by wyskoczyć i nagle zobaczył, że coś płynie w jego kierunku. Jakby postać czy kłoda drewna albo inne cuś?. Zaczaił się i gdy to cuś przepływało pod mostem, złapał i wyciągnął na brzeg. Stanął i patrzy na dziwnego stwora co to jest? - coś jakby człowiek. W dziwnej czapce, z krzyżem w ręku, jednym palcem zasłania usta, a nad głową cos w kształcie aureoli z pięcioma gwiazdkami. - Co z tym stworem zrobić - pomyślał utopiec. - Może zostanie ze mną. Ale po co mi taki kompan, co mnie będzie uciszał. Z takim nie pogadam. A może jeszcze trzeba go będzie żywić, a on chyba do pracy nie jest rychliwy. Taka natura już tych jegomościów. Muszę podjąć jedynie słuszną decyzję ... Już wiem! - wymyślił utopiec. - żyjemy w wolnym kraju, więc daruję ci wolność. Wracaj skąd przybyłeś. Utopiec wziął Jana Nepomucena pod pachę, wdrapał się na most, oparł go przy barierce, żeby już nie spad?. - Twoi kompani, jeśli byłeś dobry, na pewno będą cię szukać. Więc stój tu i pilnuj mostu, a ja idę spać. Jutro też jest dzień. Jak utopiec pomyślał, tak też zrobił. Kupiec praski Iżij Novotny od lat przemierzał tereny śląska i chętnie odwiedzał Skoczów, gdzie zawsze był mile witany. Tegoż dnia dotarł bardzo wcześnie na skoczowski most i przy przejeździe zauważył figurkę kapłana z krzyżem opartą o barierę na moście. Zatrzymał się, zszedł z wozu, patrzy cos jakby Jan Nepomucen. Zetknął się już z tym wizerunkiem w czeskich świątyniach. Ale tutaj? - Tak czy tak nie zostawię jej tu. Zabiorę ją i zawiozę do kościoła tam gdzie jej miejsce. Po drodze nurtowała go myśl- dlaczego rzeźba stała na moście. Czyżby go pilnowała? Co to za nowe obyczaje? Jeszcze nigdzie tego nie widział. Do miasta dotarł wczesnym rankiem i udał się wprost na plebanię, bo było już po porannej mszy. Wszedł do izby, pozdrowił wszystkich. Popatrzył na zmartwione miny biesiadników. Usiadł i słucha opowieści mistrza Jana o utraconej rzeźbie i o zmartwieniu księży. Że był rozsądnym kupcem, cierpliwie więc pozwolił się im wyżalić nim obwieścił wesołą wiadomość o odnalezieniu Jana Nepomucena na moście. Nastąpiła ogólna euforia. Cud czy co? Wola boska. Kupca jednak intrygowało pytanie dlaczego na moście. Wtedy bardzo mądry jezuita ksiądz Ignacy bardzo trafnie wytłumaczył to wszystkim. - Widocznie jest taka wola Naszego Pana, aby Jan Nepomucen był przy każdym moście. Jest to widocznie boży znak. Wieść o tym wydarzeniu rozniosła się szybko , jezuici i wędrujący kupcy wszędzie rozpowiadali o cudownym odnalezieniu rzeźby. I od tego czasu W Czechach i na Śląsku powstała nowa tradycja stawiania pomników Jana Nepomucena przy mostach. W 1683 roku pierwszą rzeźbą ustawioną na słynnym Moście Karola w Pradze był posąg Jana Nepomucena. A wszystko to zaczęło się w Skoczowie.

I
Kwitły lawenda, bratki, rezeda i werbena
w ogródku u rodziców Jana Nepomucena;
jabłonki były kosmate, garbate,
sztachety — podupadle, od mchów różnych pstrokate,
ławeczki — niskie, drewniane;
floksy nieprzywiązywane
chwiały się jak chciały
i płatkami w okna wszyst4k wlatywały.
II
Któż miał obcinać wilczki u pni?
Staruszkowie sobie gwarzą, a dzieciątko śpi..
Któż miał okopywać, plot stawiać i pleć?
Ojciec był siwiutki — skąd mu się tam miało chcieć!
Co postawił, co uprawił —
to miał, a Bóg i lak błogosławił
A matka starowina
od kuchni biega popatrzeć na syna:
że tul późno urodzony -
dom przezeń błogosławiony.
Usilne rodziców modły
dziecię cudem w życie wiodły.
III
I w podupadłym ogródku
wszystko dziczało, kwitnąc pomalutku;
bratki coraz były mniejsze,
jabłonki — coraz wonniejsze;
werbena z rezedą
cudzołożny żywot wiodą;
wróble nasiały owsa do lawendy...
I była w płocie dziura, lecz sarno szczęście wchodziło tamtędy.
IV
I tylko coraz piękniał nad podziw wybujały
ogromny, o wysokim pniu, krzak róży białej,
tak rozłożysty, że cień dając jak drzewo,
osłaniał mały dom przed słońcem i ulewą,
tak wonny, że okna trzeba było no noc zamykać od tej strony,
o że zeń kwiaty brano do ołtarza, więc był jakby święcony.
Nocami słowik na nim przemawiał do gwiazd i księżyca,
i śpiewny, i wonny, i święty był dom ten, i ogródek, i cała okolica.
V
Gdy umierała matka, sama jedna i cichutka,
kazała sobie prędko przynieść tych róż z ogródka
I mówiła z trudem:
„Umrę, a mój syn nic stanie lulaj cudem,
…Tak daleka do Pragi,
o ja nie mam już wcale sil i żadnej odwagi...
Jak przyjedzie,
sąsiedzie,
oto są kwiaty dla niego...
.. Ta jedna - na czoło jego,
ta druga na usta jego,
ta trzecia na serce jego,
o te dwie ostatnie - na oczy najdroższe!...
… i ujrzy mnie raz jeszcze, już ja to uproszę.”
Więc kiedy Jan Nepomucen wchodził w próg poniewczasie, sierotą,
zatrzęsło się różane drzewo, lecz on płakał i nic zatroszczył się o to.
VI
Od więzów, gdy mdlał nad Wełtawą, po torturach jeszcze niezgojony,
modlił się Jan o moc i zeszły doń Moce I Księstwa i Trony.
Żołnierze nocy czekali,
pokładli się i pospali.
Stały no leżących jak na głazach
archanioły w światłach jak w topazach,
a im się bardziej mrok przybliżał,
tym hardziej świecił każdy z nich, gdy wznosił się lub zniżał.
VII
W wieczór jasny, o twardych, pogodnych konturach,
powlekli żołdacy męczennika na sznurach,
drogą kryjomą,
ostrą i stromą.
I myśleli, że wicher wiał z błyskawicami i grzmotem,
a to wojsko anielskie leciało nad nimi zjaśnieniem i furkotem.
I myśleli, że chmura zwisła w dół nad Wełtawą,
a to cherub stal w niebie — ikrzak róż dzierżąc swą ręką prawą — ścinał mieczem jedną po drugiej tak jak powyrastały..
— Więc myśleli, że to padał deszcz, a ta róże na wodę padały.
VIII
I gdy Jan Nepomucen dotknął tonący dna,
poszły w dół z nim róże z ostatnią jasnością dnia
i wezbrały taką słodyczą w oną godzinę,
aż rozpoznał nad sobą wierne oczy matczyne,
ręce stęsknione
tak dawno utracone.
Więc na sercu bijącym od szczęścia, związany, z kamieniem u gardła, odpoczął pełen radości w objęciu tej, co dawno umarła.
IX
I popłynęło cudem po Wełtawie męczeńskie ciało po śmierci jaśniejące,
a nad nim — niewidzialne, śpiewające chóry i białe róże jak gwiazdy gorejące. Pięć białych róż dokoła niego,
ta jedna — na czole jego,
ta druga — na ustach jego,
ta trzecia — na sercu jego,
ci dwie ostatnie na oczach zamkniętych.
Zbiór pieśni nabożnych dla wygody pobożnych katolików (Sztum 1866)
I.
Sławny cudami Nepomucki Janie,
Wysłuchaj nasze pokorne wołanie,
Twojej pomocy i dzielnej pomocy,
W swoich upadkach szuka lud strapiony.
II.
Doznany jesteś patron dobrej sławy,
W pożarach ognia stajesz się łaskawy,
Chromi i ślepi za pomocą twoją,
Zyskują zdrowie, chorób się nie boją.
III.
Niepłodni, smutni, w gorączkach będący,
Skutku doznają pomocy proszący,
Febry przestają, w nawałościach wody,
Ratujesz zawsze, ustają i głody.
IV.
Plaga morowa nie szkodzi nikomu,
Gdy cię uznaje człek patronem domu,
W ciężach niewiasty pomocy doznają,
Gdy jej od ciebie pokornie żądają.
V.
W prawach sierotom jesteś pomocnikiem,
Błądzącym w drogach pewnym przewodnikiem,
W ubóstwie skarbem nieoszacowanym,
Przez cię Bóg bywa w klęskach przebłagany.
VI.
Rozpaczających jesteś pocieszeniem,
Kieruj twą modłą i naszym zbawieniem,
A gdy tak Bogu przedstawisz żebrzących,
Bądźże obrońcą Ciebie wzywających.
VII.
W ostatnim zgonie uproś święty Janie,
By człowiek grzeszny miał święte skonanie,
My się twą łaską zaszczycać będziemy,
Po wszystkie wieki w niebie i na ziemi.
"Fakty i mity" (2012-02-07), komentarz niejakiego mistera j. pod artykułem wyśmiewającym wystawienie nowej figury JN w Kołaczycach(sandomierskie >>) Antun Kanižlić (Chorwacja, 1699-1777), fragment hymnu (1766)
Stoi przy moście śmieszna figura
i martwym wzrokiem spogląda w dal,
ochroni mostek?
Kompletna bzdura!
Tych, co w to wierzą, bardzo mi żal.
Święty topielec wody się lęka,
więc jak przed wodą ochroni most?
Głupi, co przed tą figurą klęka,
modli się do niej, odprawia post.
Nic nie pomoże figura sztuczna,
gdyż bałwochwalczych nie słucha słów,
próżna msza była pyszna i huczna,
gdy przyjdzie powódź, most zmyje znów!
On jest chwałą Pragi, czeskiego miasta, a teraz jest naszą chwałą, naszą wielką chwałą: jego czci, jak dar z nieba, nasz brat, naród czeski, naród sławnego języka. Ponieważ razem z nim wywodzimy się z tego samego plemienia słowiańskiego, przeto także nasz język powinien go sławić jako wspaniały czerwony kwiat, wyrosły ze swego korzenia
Hasło "Jan Nepomucen" z Encyklopedii Samuela Orgelbranda, 1900 rok
 
Johannes Nepomuk-Lied (XIX wiek)
Orgelbrand Samuel: Encyklopedia powszechna z ilustracjami i mapami, T. VII, Warszawa 1900Orgelbrand Samuel: Encyklopedia powszechna z ilustracjami i mapami, T. VII, Warszawa 1900 Mit Freuden stimmen wir heut
all zusammen und loben,
Sankt Johannes, deinen Namen,
herzlich dich zu ehren,
dieses wir begehren:
Steh uns bei zu jeder Zeit,
o Johannes, unsre Freud!

Wir bitten dich, du wollst
uns lehren schweigen.
Was ändern wehtut,
lass uns nicht aufzeigen.
Schand und Spott abwende,
deine Hilf uns sende:
Steh uns bei zu jeder Zeit...

Durch deine Fürbitt bring von Gott
zuwegen
den Erdgewächsen allen reichen Segen.
Alles Unheil wende, deine Hilf uns sende:
Steh uns bei zu jeder Zeit...

Und endlich wenn es kommet zum
Sterben,
da wollest Gottes Gnade uns erwerben.
Dass wir glücklich fahren
zu den Engelscharen:
Gott zu loben jederzeit
jetzt und in all Ewigkeit!
Bartłomiej Kielski-Bardanaszwili:
Nepomucen znad Jaślisk
Święty Janie
czy spłonąłeś ze wstydu
za grzechy skrywane
czy za te zwykłe
zrodzone nad ranem
gdy człowiekowi
ciężej niż słońcu wstać
I choć Jasiołka to nie Wełtawa
bełta się w niej dobra sława
krew nas zalewa, bo w naszej jusze
za dużo się pieni niedobrych wzruszeń
A gdy wróciłeś, to zapewne
choć jesteś znów zaklęty w drewnie
będziesz się patrzył z polnego wzgórza
co tam próchnieje w naszych duszach
i nic nie powiesz
Smok Nepomuk (niepełnej krwi)

W książce dla dzieci "Kuba Guzik i maszynista Łukasz" Michaela Ende pewien smok - niepełnej krwi zresztą - ma na imię Nepomuk. Zapewne bez żadnego głębszego powodu, a jedynie dla ładnego brzmienia tych trzech sylab.

"Nawiasem mówiąc -ciągnął z zapałem półsmok - nie przedstawiłem się jeszcze. Nazywam się Nepomuk.
- Ładne imię - zauważył Łukasz.
- Ale to przecież imię ludzkie - wtrącił Kuba. - Czy ono pasuje do smoka?
- Moja matka hipopotamica tak mnie ochrzciła - odparł Nepomuk. - Mieszkała w zoo i często przestawała z ludźmi. To dlatego. Smoki noszą przeważnie inne imiona." (tłum.: R. Wojnakowski)

Smok Nepomuk (niepełnej krwi)

Jaworze-Nałęże: wiersz nepomucki K. Gutana - fragment fresku z Janem N. w kaplicy jego imienia Radosław Pałasz: wiersz na konkurs na najlepszy wiersz o patronie Jastrzębia-Zdroju (Miesięcznik Informacyjny Miasta "Jastrząb", lipiec 2013-07)

<<   wstecz | dalej >> 


  Źródła>>
^