@ !  Bookmark and Share 

INNE SZUFLADY :::LWOWSKA:::PODRÓŻE:::FOTO:::ŚREDNIOWIECZE:::AUTOR!:::STARE:::PRYWATNE:::© 


LIST
OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II
DO ARCYBISKUPA PRAGI
Z OKAZJI 600-LECIA ŚMIERCI
ŚW. JANA NEPOMUCENA


>     GŁÓWNA STRONA NEPOMUKÓW

>     STRONA O OBRZĘDOWOŚCI JN

Posłuchaj: RYBA Jakub Jan: Chvalozpev ke
sv. Janu Nepomuckemu (1803)
- Jenon ctnost

Do czcigodnego Brata Miloslava Vlka,

Arcybiskupa praskiego

Czcigodny Bracie, pozdrowienie i Apostolskie Błogosławieństwo!

Sześćset lat dzieli nas od mrocznej nocy, w której umęczone i martwe ciało św. Jana Nepomucena zostało wrzucone w fale rzeki Wełtawy. Ta ważna rocznica stanowi doskonałą sposobność do refleksji nad życiem świętego, który wraz ze świętymi Wacławem i Wojciechem jest niebieskim patronem praskiej archidiecezji. Był jej kapłanem i przez całe życie w niej posługiwał.

Jak każdy kapłan, został wzięty z ludzi i ustanowiony ich przedstawicielem wobec Boga, aby składać ofiary i wypraszać przebaczenie grzechów (por. Hbr. 2,17). Jakże wielkie i wzniosłe jest powołanie kapłana! Jakże doniosłe jest posłannictwo, przez które uczestniczy on w posłannictwie samego Dobrego Pasterza, Jezusa Chrystusa. Zostaje wyświęcony przede wszystkim po to, aby głosił Chrystusa, aby sprawował Jego tajemnice i przekazywał wiernym Jego niewidzialną łaskę przez widzialne i skuteczne znaki, czyli sakramenty. Kapłan jest darem miłości Bożej dla świata, który - choć naznaczony grzechem - przecież z woli niebieskiego Ojca ma zostać zbawiony. Kapłan odnawia godność człowieka, gdyż wyzwala go z więzów grzechu.

Starodawna tradycja, posągi i obrazy przedstawiające św. Jana świadczą wymownie, że przez swą kapłańską posługę stał się on jednym z wybitnych apostołów sakramentu pojednania, których Kościół wpisał w poczet świętych (Reconciliatio et paenitentia, Insegnamenti di Giovanni Paolo II, VII/2, 1984, 1482 nn.). W sakramencie pokuty najwyraŸniej urzeczywistnia się pełnia Bożego miłosierdzia, przewyższającego wszelkie Boże dzieła, jako że „Pan jest dobry dla wszystkich i Jego miłosierdzie ogarnia wszystkie Jego dzieła” (Ps 145 [144], 9). Jeśli w każdej epoce odczuwano konieczność przebaczenia, tym bardziej potrzebuje pojednania z Bogiem współczesne zdechrystianizowane społeczeństwo, w którym szerzy się nieposłuszeństwo wobec Bożego prawa, egoizm i zanik poczucia grzechu. Pojednanie jest niezbędne w dzisiejszym świecie, pełnym przemocy, który nieraz nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że potrzebuje odpuszczenia grzechów. Ale nawet mimo zagubienia i apatii wobec trwałych i prawdziwych wartości, człowiek dzisiejszy � często podświadomie, a przecież realnie — w głębi duszy szuka rzeczywistego dobra i pragnie zjednoczenia z nim. Rozumie także, że jest ono niezwykle potrzebne nie tylko dla duchowego postępu każdej osoby, ale i dla współistnienia ludzi i rozwoju całego społeczeństwa. Jedynym prawdziwym i najwyższym dobrem jest wszakże miłujący i miłosierny Bóg, który nie stworzył człowieka po to, aby zginął od grzechu, ale by Boga, Dawcę życia, szukał i znalazł (por. Dz 17,27). Dlatego kapłan nie przestaje głosić światu, że Bóg chce, aby wszyscy ludzie dostąpili zbawienia i poznali prawdę (por. 1 Tm 2,4). Nie tylko słowem nakłania do osobistego pojednania z Bogiem, ale ją wprowadza. Spełniając misję powierzoną Kościołowi przez samego Chrystusa, spowiednik w sakramencie pokuty szuka niczym Dobry Pasterz zagubionych owiec, jak miłosierny Samarytanin leczy rany duszy, jak kochający ojciec wyczekuje powrotu marnotrawnego syna i jak sprawiedliwy sędzia rozstrzyga sprawy, traktując wszystkich jednakowo, a jednocześnie w imię Boga oczyszcza dusze z grzechu (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1465). Jedna na powrót z Bogiem tych, co się oddalili, i przywraca człowiekowi ową pogodę ducha i spokój sumienia, których świat dać nie może. Bez tych wartości, obecnych w sakramencie pokuty, nie jest możliwa trwała zgoda i nie sposób zapewnić pokoju między narodami świata. Jak wiele zatem owoców przynosi ten ukryty apostolat kapłanów! Cierpliwie, bez rozgłosu i z wielkim poświęceniem wykonują oni niełatwą i wymagającą misję sakramentalnego jednania ludzi z Bogiem. Jest to jedna z najpiękniejszych i najradośniejszych posług, jakie kapłani pełnią wobec ludzkości.

św. Jan Nepomucen to przede wszystkim święty męczennik. Został tak nazwany zaraz po śmierci przez swego arcybiskupa, który wcześniej uczynił go swym wikariuszem generalnym. Zwłaszcza dla tych, którzy znali go bliżej, było oczywiste, że zginął jako człowiek sprawiedliwy z ręki niesprawiedliwych. Kościół zawsze uważał męczeństwo za najwspanialszy dar i najwyższy dowód miłości. Przywilej bycia męczennikiem, świadkiem Chrystusa, przypada w udziale niewielu, choć wszyscy chrześcijanie muszą być gotowi wyznawać Chrystusa przed ludŸmi i iść za Nim drogą krzyża pośród prześladowań, których nigdy Kościołowi nie zabraknie. Jakże nie wspomnieć przy tej okazji o postawie licznych kapłanów, zakonników, zakonnic i wiernych świeckich, którzy w waszym kraju jeszcze niedawno z odwagą składali godne świadectwo o Chrystusie, za co byli nieustannie i okrutnie prześladowani przez władze świeckie? Nie wszyscy ponieśli śmierć jak św. Jan, wielu jednak przeżyło lata cierpień, które z wolna, ale nieubłaganie wyczerpywały ich żywotne siły. Podobnie jak męczeńska śmierć Janowa, tak i ich ofiarne świadectwo przynosi do dziś owoc obfity.

Wiele okoliczności śmierci św. Jana przywodzi na myśl dwóch innych świętych, którzy broniąc odważnie wolności Kościoła, otrzymali palmy męczeństwa: biskupa krakowskiego św. Stanisława i arcybiskupa Canterbury św. Tomasza Becketa. Mimo niespokojnych czasów św. Jan nie opuścił swego biskupa, ale dochował wierności przyrzeczeniom złożonym przy święceniach. Nigdy nie zabiegał u króla o zaszczytne stanowiska (por. Syr 7,4) Uczciwie i wiernie wykonywał swe kapłańskie powinności, związane z pełnionym przez siebie odpowiedzialnym urzędem. Nie był trzciną kołyszącą się na wietrze (por. Mt 11,7) nawet wówczas, gdy groziło mu poważne niebezpieczeństwo.

Czyż niezłomna uczciwość w wypełnianiu swoich obowiązków i ofiarna wierność wobec biskupa nie stanowią cennego dziedzictwa św. Jana także dla dzisiejszych kapłanów? św. Jan Nepomucen jest prawdziwym wzorem trwałej jedności między biskupem a jego współpracownikami. Podobnie jak biskup bez pomocy współpracowników nie jest w stanie wypełniać swego pasterskiego posłannictwa w Kościele lokalnym, tak też nie sposób budować Kościoła bez biskupa, następcy apostołów. Brak poszanowania dla jego misji, nadmierne akcentowanie własnych opinii i indywidualnych punktów widzenia uniemożliwiają budowanie komunii Kościoła, będącej owocem miłości i posłuszeństwa wobec tego, który jest obrazem najwyższego Pasterza, dbającego z ojcowską troskliwością o duchowe dobro swych współpracowników i wszystkich powierzonych mu dusz. Niech za nieustannym wstawiennictwem św. Jana Kościół, któremu on tak wiernie służył, trwa zawsze w zgodnej modlitwie, w jedności zasad, we wspólnej nadziei i miłości. Niech żyje, rozkwita i przynosi duchowe owoce w nieskalanej radości, którą jest Jezus Chrystus (por. św. Ignacy Antiocheński, Magn., VII, 1).

św. Jana Nepomucena do dziś wspomina ze czcią prawie cały świat. Już jego współcześni dawali o nim świadectwo, że był miły Bogu i ludziom, kochany przez Czechów i Niemców (por. Scriptores rerum Silesicarum, I, Wrocław 1835, s. 213). Jego kult szybko rozpowszechnił się także poza krajem, w którym urodził się, żył i umarł. Zwłaszcza od czasu kanonizacji św. Jana przez mego poprzednika Benedykta XIII kult ten przekroczył granice wszystkich państw. O wstawiennictwo św. Jana prosili wierni nie tylko w krajach całej Europy, ale i w najodleglejszych zakątkach ziemi: na Dalekim Wschodzie, na północy i południu kontynentu amerykańskiego, gdzie jego kult, wraz z orędziem Ewangelii, szerzyli misjonarze. świadczą o tym do dzisiaj kościoły, kaplice, figury i obrazy jemu poświęcone. Najgoręcej czcili jednak św. Jana rodacy, którzy nawiedzając jego grób w praskiej katedrze, z ufnością powierzali mu swoje cierpienia i troski. We wstawiennictwie świętego znajdowali umocnienie i pociechę. Niech więc i dzisiaj, podobnie jak w minionych epokach, odżyje ufność wiernych w jego pomoc, aby wypełniła się modlitwa wyrażona słowami pieśni: „Niechaj wiernych Czechów pobożne plemię zachowa we czci Twoje nieskażone dziedzictwo! Oręduj, męczenniku Pański, za swoim ludem i za czeską krainą!

Z okazji jubileuszu św. Jana z radością udzielam Apostolskiego Błogosławieństwa tobie, czcigodny bracie, i wszystkim braciom w biskupstwie, kapłanom, seminarzystom, zakonnikom, zakonnicom, wszystkim umiłowanym wiernym w Czechach i na Morawach, Papieskiemu Kolegium św. Jana Nepomucena, a zwłaszcza tym, którzy wezmą udział w uroczystościach rocznicowych w Nepomuku, rodzinnym mieście św. Jana, i którzy udadzą się z pielgrzymką do jego grobu w Pradze.

W Rzymie, u świętego Piotra, 19 marca 1993 r. w uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Maryi Panny, w piętnastym roku mego Pontyfikatu.

Jan Paweł II


 LIST JANA PAWŁA II
DO ARCYBISKUPA PRAGI
Z OKAZJI 250 ROCZNICY KANONIZACJI
JANA NEPOMUCENA


Do czcigodnego brata Franciszka kardynała Tomáška
Arcybiskupa praskiego.

Czcigodny i umiłowany bracie, już niedługo 19 marca obchodzić będziemy 250 rocznicę kanonizacji św. Jana Nepomucena, a 16 maja będziemy świętować uroczystości liturgiczne w sposób bardzo szczególny porównując do poprzednich lat. Mam nadzieje, że z tego powodu cieszycie się, Arcybiskup pochodzący z tego samego miasta co czcigodny Męczennik; chcę Wam przybliżyć jego związek z najsłynniejszym Męczennikiem; wszyscy wierni podziwiają go i pamiętają jako Męczennika czcigodnego. Ja również jestem szczęśliwy, zawsze kochałem ze szczególną pobożnością tego bohatera wiary, czułem jak rósł mój podziw dla niego od kiedy Bóg powołał mnie do objęcia roli Biskupa Rzymu i opiekuna kościoła.

Do tego wiecznego miasta, w rzeczywistości, Święty przybył jako pielgrzym roku jubileuszowego w 1390 roku. Tu w Bazylice Laterańskej został zdeklarowany Świętym z rąk mojego poprzednika Benedykta XIII w 1729 roku. Tutaj około 50 lat temu zostało utworzone honorowe Kolegium Papieskie im. Nepomucena. Tutaj obrazy, rzeźby dokumentują miłość, kult, szacunek, którym go obdarzali tak wielcy Papierze, jak również zwykli wierni.

Wszystko to otwiera serca na chwałę, kontemplacji i modlitwy za jego wstawiennictwem u swego ludu
i całego Kościoła. Rzeczywiście kult Waszego patrona rozszerzył się poza granice czeskie; zwłaszcza na sąsiednie kraje. W Polsce, z której pochodzę, w szczególności w archidiecezji krakowskiej, spotykamy często jego obrazy i rzeźby umieszczane w pobliżu rzek i mostów dla upamiętnienia jego męczeństwa.

Chcę się teraz krótko zadumać nad szlachetną postawą tego świętego, jak nam zapisała historia, ukazuje się przed nami najpierw pilny student sumiennie przygotowujący się na święte kapłaństwo. Ponieważ zdawał sobie sprawę, że ma się stać drugim Chrystusem, wytworzył w swej duszy, jak pisze święty Paweł, czystą świątynię Ducha. Jednakową starannością wybija się i później jako proboszcz u św. Gawła w Pradze. Następnie został kanonikiem a później generalnym wikariuszem. Na tym urzędzie, który mu nakładał wielką odpowiedzialność za kościelne sprawy, doznał męczeńskiej śmierci a jednocześnie i swej sławy. Ponieważ bronił prawa kościelnego i jego swobody przeciw samowoli króla Wacława IV bardziej niż inni, królewski gniew skupił się przede wszystkim na nim. Władca sam się zaangażował w torturowanie go, a gdy Jan na jego skutek zmarł, kazał go zrzucić z mostu do Wełtawy. Jej wody tak były uświęcone ciałem i krwią męczennika, że stały się jego pierwszym grobem, w nocy 20 marca 1393 r. Była to noc, której światło rozpromieniało się na całym świecie i do dziś nie ugasło.

W kilka dziesięcioleci po śmierci Bożego męża zaczęła szerzyć się wieść, że król kazał go zabić dlatego, że nie chciał zdradzić tajemnicy spowiedzi. Tak męczennik za swobodę kościoła, zaczął być czczony jako świadek sakramentalnej tajemnicy.

Słusznie więc wówczas, mój czcigodny i umiłowany bracie, ówczesny Twój poprzednik, praski arcybiskup, lud i na koniec cały kościół uważali go za świętego. Ostatnie badania jego szczątków przeprowadzone przez naukową komisję w latach 1971 - 1973 potwierdziły, że Jan Nepomucen był faktycznie męczony jak to udowadniają i odkrywają jego kości. Jego szczątki są w Pradze do dziś czczone i strzeżone jako święty skarb.

W tym miejscu czcigodny i ukochany bracie nie mogę nie nakłonić mnie samego, Ciebie, Twoich kapłanów, Twoich ludzi, by wziąć pod uwagę ze szczególną pokorą w sercu wszystkie cnoty Waszego patrona, aby podziwiać i naśladować go.

Przede wszystkim jego wiara żywa niczym płomień, ona i nie tylko ona są początkiem i korzeniem każdego usprawiedliwienia, ale rozwija w nas pewność spowiedzi w praktyce naszego życia religijnego wskazując obiekt naszej nadziei i widząc rzeczy "z punktu widzenia wieczności" to sprawia, że łatwiej do sprawiedliwego procesu w sprawie dóbr tego świata i
ich wykorzystania.

Wiara w obecności Boga jest również źródłem moralnej doskonałości. Chrześcijanin wie, że aktywność każdego dnia to ofiara, którą przyjmuje Najwyższy, kiedy towarzyszy temu czystość intencji, poświęcenie, darowanie siebie.

Żywa wiara więc będzie służyć naszym braciom tak jak mówi Pan Jezus w opisie "Sądu Ostatecznego" (Mateusz 25,31). W ten sposób zademonstruje, że wiara nie tylko odżywia cnoty w sercu danej osoby, ale przyczynia się także znacznie w budowaniu społeczeństwa, wzbudzając w wiernych uczciwość, wierność, szczerość, lojalność, miłość dla rodziny i sens sprawiedliwości.

Wielka postać Świętego Jana, czcigodny bracie, daje przykład i ofiaruje tak wiele nam wszystkim. Kiedy on był kapłanem, proboszczem, wikariuszem wydaje się oczywiste, że był wyjątkowym przykładem do naśladowania. To prawda, że przykładem nad przykładami jest Jezus, którego zsyła nam głos Ojca, ale również Święci są dla nas przykładem, bo kochali Boga ponad wszystko. Tak więc Św. Jan uosabia ideał kogoś, kto z jednej strony zna tajemnice Boga, szuka jak udoskonalić cnoty, studiuje, poznaje; tak z drugiej strony jako proboszcz, który oświeca swych wiernych przykładem swojego życia i gorliwością duszy; i wreszcie jako wikariusz wykonujący dokładnie swe obowiązki, w zgodzie z wolą swego arcybiskupa, z duchu posłuszeństwa kościołowi.

Wynika z tej lekcji, czcigodny i ukochany bracie, że również i my, kapłani, powinniśmy odziać się w jego cnoty i być doskonałymi duszpasterzami.
Dobry duszpasterz zna swe owieczki, ich potrzeby. Pomaga im odsunąć się od grzechu, wygrać z przeszkodami, trudnościami, które napotykają. W odróżnieniu od najemnika duszpasterz poszukuje swych owieczek, pomaga im nieść ciężar życia i dodaje odwagi. Leczy ich rany z uczuciem przede wszystkim za pomocą sakramentu pojednania. Odżywia słowem Boga przygotowując swe homilie, kształt pobożności, szacunek dla prawdy, uczy jak ominąć każdą obłudę, każdą dwulicowość. Umie dodać odwagi dając własny przykład, własną siłę ducha, swą mądrość. Nie myśli o sobie samym lecz o ratowaniu dusz, wiedząc, że nawet najpiękniejsze słowa są niewystarczające ( Lumen Gentium, 29).

Faktycznie Papież, Biskup, Kapłan nie żyją dla siebie lecz dla wiernych, tak jak rodzice żyją dla swych dzieci i jak Chrystus przekazywał apostołom. "Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu usługiwano, lecz aby sam służył i wydał swe życie na okup za innych " (Mateusz 20,28).

Ci kapłani wierni i oddający się swemu Panu są powołani aby "zgromadzić dzieci Boże,
rozproszone po całym świecie" (Jan 11,52), są budowniczymi wspólnoty, która staje się podatnym gruntem dla powołania boskiego. Muszą być obiektem dla pobudzenia wszystkich nas, szanowny bracie,
nas, którzy jesteśmy odpowiedzialni (Presbyterorum Ordinis 11).

Powołanie dojrzewa podczas seminarium. Tu się uczy świętych doktryn, tu rosną przyszli posłańcy Dobrej Nowiny,
tu rozpala się i wzmacnia ich charakter, hartuje się ich ducha. Z seminarium muszą wyjść ludzie Boga,
którzy są potrzebni w naszych czasach, apostołowie Chrystusa, który przyszedł, aby dać świadectwo prawdzie i miłości. Seminarium jest sercem i nadzieją kościoła. Wola św. Jana Nepomucena będzie zawsze
przykładem i będzie chronić seminariuszy swego ojczystego kraju.

A teraz, mój szanowny bracie, z radości która pochodzi z wiary i łaski, z sentymentem w sercu wysyłam Tobie,
Twym kapłanom i seminarzystom, zakonnikom i zakonnicom, wszystkim wiernym w całych Czechach,
błogosławieństwo apostolskie, prosząc pokornie Ojca Niebieskiego aby poprzez wstawiennictwo Jana Nepomucena,
otworzył serca na cenne dziedzictwo, które pozostawił i życzę Wam wszystkiego najlepszego.

Z Watykanu, 2 marca Roku Pańskiego 1979, Jan Pawel II